Pierwszeństwo na naszych ulicach

Trochę przy okazji niedawnego wypadku chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że na większości naszych skrzyżowań obowiązuje zasada prawej ręki! Wielu kierowców u nas uważa, że jeśli ulica jest szersza / mniej dziurawa / bardziej zamieszkała (niepotrzebne skreślić), to mają pierwszeństwo przejazdu. Tymczasem na większości z nich nie ma żadnego znaku, są to więc skrzyżowania równorzędne – auto jadące z prawej strony ma pierwszeństwo. Widać to szczególnie na ulicach typu Fiołkowa, czy Zawrotna, gdzie w wielu przypadkach znaku żadnego nie ma, natomiast kierowcy jadący tymi ulicami są święcie przekonani o swoim uprzywilejowaniu nierzadko osiągając bardzo wysokie prędkości.

Kierowca

Wiadomość dodana poprzez formularz Dodaj newsa

Komentarzy: 5 do Pierwszeństwo na naszych ulicach

  1. Marcin napisał(a):

    Pierwszeństwo na wszystkich drogach Wielgowa (oprócz Bałtyckiej, Bryczkowskiego i Tczewskiej) to powinni mieć piesi. Kierowca powinien jechać z najwyższą ostrożnością i zwalniać jak widzi pieszego. To powinny być ciągi pieszo jezdne. Kiedyś będą, tak jak w cywilizowanych krajach, gdy minie nowobogacka fascynacja samochodami.
    Wielgowo mogłoby być dobrze urządzonym osiedlem dla ludzi na wzór duńskich, holenderskich, niemieckich. Ale tu drodzy parafianie nawet święconkę wiozą samochodem, choćby był najpiękniejszy wiosenny dzień (boże, co za dno…). A jedyna aktywność radnego to budowanie dróg z bardzo wąskim chodnikiem albo bez chodnika. Zresztą większości mieszkańców to odpowiada.

    W ostatnim wypadku winny jest tylko kierowca, który przekroczył dozwoloną prędkość. Tam jest zdaje się 40km/h. Przy 40 nikomu by się nic nie stało. Megane by widział, że nadjeżdża pojazd (a nie wariat 80km/h zza krzaka), a Audi by wyhamowało bez trudu gdyby ktoś ewentualnie wymuszał pierwszeństwo. Jeden nie odbiłby się pod autobus a drugi nie dryfował 20m dalej. Powtarzam, wariat, który pędził Bryczkowskiego (bo on ma pierwszeństwo więc: z drogi śledzie!) jest winien temu wypadkowi. Kierowca wyjeżdżając z podporządkowanej analizuje na podstawie dostępnych danych: rzut okiem w lewo – nic nie ma, więc jadę – to, że z niespodziewaną prędkością zbliżał się Audi nie było winą Megane.

    Jechać 40km/h przez Wielgowo?!? Nie po to ludzie kupują samochody by się wlec 40stką. Reasumując: jeszcze za mało ofiar by nastąpiło otrzeźwienie.

  2. h.s. napisał(a):

    Niestety z Fiołkowej przy skręcie w lewo trzeba się daleko wysunąć żeby zobaczyć „co jedzie”. Krzaki rosną aż miło. Jeszcze gorzej jest z drugiej strony ( od strony cmentarza) brzozy rosną aż miło. A krzaków nie ma komu kosić, i lustro pewnie też by się przydało…
    i oczywiście zgadzam się z Marcinem – Bryczkowskiego czyba nikt nie jedzie przepisowo. Nawet autobus gna… Problem prędkości w Wielgowie jest chyba na wszystkich ulicach. Po brukowanej Drewnianej to tylko stukot kółek słychać jak przemykają Asy. Dziecko aż strach na rower puścić bo nie wiadomo czy wróci.

  3. B napisał(a):

    Może by tak w ogóle zacząć od ulicy Bałtyckiej, gdzie przejazd przez ulicę bez slalomu chyba nie jest możliwy. Masakrą jest by główna ulica, którą m. in. jeżdżą autobusy zastawiona była przez samochody na całej praktycznie długości, gdzie są miejsca (koło Kościoła, Biedronki, placyk przed apteką gdzie można auto zostawić. A mieszkańcy domów ul. Bałtyckiej chyba mają swoje podwórka?

  4. Arek napisał(a):

    Problem jest niestety wielostronny, ale część można by rozwiązać od już, wystarczy chcieć.

    1. Brak chodników/ścieżek rowerowych – to chyba najtrudniejsze, bo najdroższe (wystarczy spojrzeć jak wolno powstają latarnie). Niestety takim działaniem miasto niejako pokazuje, że pieszy jest złem koniecznym.

    2. Oznakowanie / lustra / wycinka krzaków – mniej trudne, koszt jest, ale nie jakiś kosmiczny. Można by pomyśleć o progach zwalniających, ale osobiście jestem ich przeciwnikiem bo jakby nie patrzeć psują zawieszenie nawet przy małych prędkościach i powodują duży hałas (szczególnie w nocy), a dwa że zawsze jest pokusa do ich omijania; lepsze są wg mnie np. zwężenia wymuszające zwolnienie. Tak czy siak – 200k zł poszło na frygę, zamiast na bezpieczeństwo ludzi.

    3. ŚWIADOMOŚĆ – tak jak piszecie: czyli piesi są „złem”, skrzyżowania przecinane na krechę, a prędkość kosmiczna. Na Fołkowej np. ciężarówki aż podskakują między ul. Wilgi, a Storczykową! Koszt zerowy, a jednak trudno sobie wyobrazić, że wszyscy nagle zaczną myśleć…

  5. Marcin napisał(a):

    Jestem przeciwny budowie… chodników. Nie ma na nie miejsca i dlatego, tak jak napisałem w poście powyżej powinny być pieszojezdnie. Wszystkie drogi oprócz głównych powinny zostać oznaczone jako strefy zamieszkania. Docelowo zmiana nawierzchni – nie asfaltowa jezdnia z chodnikiem, bo na chodnik jest za wąsko, ale gładka kostka i progi zwalniające sinusoidalne (czyli długie wybrzuszenia – nie hałasują).
    Tak powinny wyglądać docelowo drogi na atrakcyjnym osiedlu. Trochę poszperać o uspokajaniu ruchu i doświadczeniach innych państw.

    drogi2Bałtycka to inna sprawa. Bardzo dobrze, że jest zastawiana, parkujące samochody spowalniają ruch. Uważam, że przepisy o drodze zbiorczej i dojeździe do szpitala można obejść i zastosować jakieś środki spowalniające ruch, najlepiej szykany.

    Jaki to dojazd jak na końcu są tory kolejowe i szlaban.

Top