Spotkanie Radnych i Straży Leśnej

Urząd miasta SzczecinaInformuję, że zgodnie ze złożoną deklaracją, z inicjatywy Rady Osiedla Wielgowo – Sławociesze – Zdunowo w poniedziałek 25 kwietnia odbyło się podczas dyżuru radnych Rady Osiedla spotkanie w przedmiotowej sprawie. W spotkaniu uczestniczyło troje przedstawicieli Rady Osiedla, Pan Komendant Straży Leśnej przy Nadleśnictwie Kliniska oraz Pan Dzielnicowy.
Efektem spotkania jest zinwentaryzowana lista ulubionych miejsc odwiedzanych przez nielegalnie wjeżdżających do lasów oraz miejsca wjazdu pojazdów nieuprzywilejowanych na teren lasów. Wszystkie te miejsca zostaną w trybie pilnym objęte monitoringiem elektronicznym oraz dyskretnym dozorem fizycznym ze strony służb Straży Leśnej.
Apelujemy o zgłaszanie zauważonych przypadków łamania prawa przez osoby wjeżdżające na tereny leśne pojazdami nieuprzywilejowanymi pod numery telefonów funkcjonariuszy straży leśnej:
604 074 621
604 073 033
Fotografie pojazdów oraz przypadki łamania prawa można zgłaszać również drogą korespondencji e-mail pod adresem: kliniska@szczecin.lasy.gov.pl
Straż Leśna deklaruje potraktowanie zgłoszonej przez Państwa sprawy priorytetowo, nakładając każdorazowo na łamiących prawo mandaty karne w wysokości 1.000,00 zł.
Nie bądźmy obojętni, dbajmy o nasze otoczenie i nasze bezpieczeństwo.

Z poważaniem
Radny RO WSZ Roman Herczyński

Komentarzy: 16 do Spotkanie Radnych i Straży Leśnej

  1. Arek napisał(a):

    To teraz oby problem nie przeniósł się z deszczu pod rynnę, bo wygonieni z lasu motocykliści mogą przerzucić się w inne miejsca, np. na ulicę pod szkołę, albo z nudów zająć się innymi „rzeczami”, nie mówiąc już o możliwości rozpoczęciu wojny (motocykliści/quadowcy vs. spacerujący/pedałujący). Gratuluję nadgorliwości, obyśmy tylko wszyscy szybko jej nie pożałowali ;)

    • duduś napisał(a):

      Arek, czy jest gdzieś miejsce na respektowanie PRAWA!!

      • Arek napisał(a):

        Nie wiem o co dokładnie pytasz (bo pytasz?) ale ja już się naoglądałem wojen tego typu – rozwieszanie linek czy budowanie pułapek z jednej strony, pobicia spacerujących/rowerzystów z drugiej. Często spaceruję po naszych lasach i nigdy nic złego ze strony zmotoryzowanych mi się nie stało. Jeśli po całej tej akcji coś mi lub mojej rodzinie się zdarzy, bądźcie pewni, że zgłoszę się z adekwatną odpowiedzią do ludzi, którzy tę wojnę rozpoczęli. No ale może będzie ok i tylko niepotrzebnie snuję czarnowidztwo :)

  2. IRENA napisał(a):

    Uderz w stół, a odezwą się nożyce p.Arka.

  3. rwpb napisał(a):

    Panie Arku, jako admin tej strony miałem nie pisać komentarzy w tym temacie. Ale mam parę pytań. Pana nie spotkało nic złego ze strony quadowców. Jak się kiedyś spotkamy to pokażę Panu rezultat spotkania z quadem. Mam blizny na udzie i pod kolanem. Kierowca nawet nie próbował zwolnić jak potrącił mnie na łąkach (obecnie jest to teren strefy Dunikowo). Potrącił mnie, ja poleciałem do rowu z rowerem. Nawet nie zainteresował się czy ja przeżyłem. Nie okazał żadnych ludzkich uczuć. Dlatego, nie obrażając nikogo, dla mnie nie są to ludzie, tylko banda potencjalnych morderców. Parę lat temu quadowcy tak długo jeździli za sarną, aż ta z wyczerpania padła – niektórzy komentujący będą pamiętać ten temat. Czy tak postępują ludzie? Może inaczej: czy to w ogóle byli ludzie? Tak jak pisałem wyżej: banda potencjalnych morderców. Tylko, że sarna przypłaciła takie postępowanie życiem.
    Co by Pan, Panie Arku, powiedział na taką sytuację: Kilku-kilkunastu mieszkańców kupi sobie wiatrówki i będą strzelać powiedzmy w lasku obok szkoły, czy w lesie za przychodnią? Przyklaśnie im Pan? W myśl zasady, że mając quada mogę jeździć wszędzie, a nie tylko w wyznaczonych placach i (nie wiem jak to nazwać) torach krosowych, to mając wiatrówkę mogę strzelać wszędzie, a nie tylko na strzelnicy. Chciałby Pan tego? Tylko proszę nie pisać, że nie ma blisko takiego placu, bo do najbliższej strzelnicy jest też spory kawałek i ludzie jakoś tam jeżdżą. Ludzie jeżdżą spory kawałek do Binowa na golfa i wcale im taka odległość nie przeszkadza. I jeszcze raz napiszę: LUDZIE, a nie banda potencjalnych morderców.
    Czy wie Pan, że las ma swoich mieszkańców? Wiem, że dla Pana to tylko zwierzęta i bydło. Czy pozwolił by Pan na jazdę quadami po swojej posesji i w Pana domu? Dlaczego nikt nie jeździ takimi pojazdami po Parku Kasprowicza i nie niszczy klombów? Odważy się Pan to zrobić? Tam już jest monitoring i patrole Straży Miejskiej i Policji. Dlaczego nie ma być tego w okolicy naszych osiedli? Straszy Pan wojną z quadowcami i motocyklistami. Skoro są to terroryści, to trzeba z nimi walczyć jak z terrorystami, nie można traktować ich jak święte krowy.
    Pozdrawiam, Panie Arku.

    • Arek napisał(a):

      Cóż, ja miałem kiedyś przygodę z rowerzystą, po której co prawda blizny nie mam – szedłem późną jesienią koło kaskady (gdzie chodnik ma 1,5m i obok pusta zazwyczaj ścieżka rowerowa ma tyle samo) z żoną i wózkiem (z dzieckiem), padał deszcz (więc każdy z parasolem), więc musiałem jechać tym wózkiem po ścieżce; rowerzysta, który przejechał obok pacnął mnie w głowę – czy to jest normalne? Nie mógł zjechać, zadzwonić dzwonkiem, cokolwiek krzyknąć? Daleko mi jednak w związku z tą sytuacją do nazywania WSZYSTKICH rowerzystów idiotami (choć widzę niemal codziennie ich durne zachowania z pozycji kierującego pojazdem).

      Pisałem wielokrotnie – idioci trafiają się wszędzie, zarówno wśród motorzystów i quadowców, ale także rowerzystów i pieszych! Nigdy nie broniłem i nie będę bronił żadnego idioty, z jakiejkolwiek strony – po prostu uważam, że wojna jest złym środkiem, ale tego chyba nikt tutaj nie chce dostrzec wkładając mnie do wora ‚bandy potencjalnych morderców’. Jak się skończy ta wojna – zobaczymy, nikomu nie życzę źle, ale z mojego doświadczenia wynika, że wzajemny wzrost agresji nigdy (!) nie kończy się dobrze. Tyle ode mnie, widzę, że niepotrzebnie się znów udzieliłem ze swoim zdaniem.

      • duduś napisał(a):

        Panie Arku, po tym co Pan napisał wnioskuję że nie jest Pan (miejscowym) tylko osobą napływową, może z miasta, może się mylę. Pisze Pan dużo, ale nie wspomniał Pan czyj jest to dom (LAS) zwierząt czy ludzi? Jeżeli Ludzi to OK, niech sobie jeżdżą. A jeśli jest to dom zwierząt, to my ludzie jesteśmy tam intruzami!!!! Czy Pan to zrozumiał, czy takie podejście do problemu przekaże Pan swoim dzieciom, bo szkoła na pewno nauczy je o czymś innym. Pan nie określił się, czy jest to złe czy dobre, Pan ich usprawiedliwia tylko po, co niech sami zdecydują czy pójdą na wojnę z dzikami, lisami, jeleniami, zaskrońcem czy latającą Kanią. Niech Pan nie odpowiada, proszę sobie odpowiedzieć! Gdzie, i w jakim miejscu Pan żyje?
        Pozdrawiam Pana i całą rodzinę, miłego odpoczynku w długi wykend.

        • Arek napisał(a):

          Miałem dodać tutaj komentarz na 2 strony edytora tekstowego (był już napisany), ale uznaję jednak, że czas definitywnie zakończyć mój udział w tej dyskusji. Przepraszam za zmarnowany czas i nerwy (bo parę osób się przeze mnie niepotrzebnie zdenerwowało).

          Pozdrawiam.

          • Sla napisał(a):

            Nie dodał Pan komentarza, dodam ja.
            Czy jako zmotoryzowany też mogę sobie pojeździć po okolicznych lasach, całkiem niezłą „offroadówkę”, a póżniej dlaczego nie, pojeżdżę sobie przez środek osiedla z rykiem silnika, niekoniecznie szybko, żeby nie przekraczać 40?

            Można w lesie, można i poza nim. No nie…
            Pytanie chyba z serii retorycznych, prawda?

            Czy tak trudno jest przestrzegać nie tylko prawa, ale przede wszystkim dobrych obyczajów i rozsądku.

            Że zacytuję pewnego świętego „Kochaj i rób co chcesz” dodając, że nie ma to nic wspólnego z lansowanym od pewnego czasu idiotycznym „Róbta co chceta”…

            Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie tych normalnie myślących.

  4. maciej napisał(a):

    Z całym szacunkiem do mieszkańców lasów, pobliskich osiedli i łamiących prawo zmotoryzowanych ‚wandali’. Dlaczego nie protestować przeciwko wycinaniu lasów? Ciężki sprzęt robi większe spustoszenie niż 100 motocykli nie wspomnę o hałasie towarzyszącym piłom mechaniczny i niszczeniu legowisk zwierzyny. Dlaczego koła łowieckie mogą prawnie polować na zwierzynę. Spacerowicz amator może nie mieć ochoty nieść z sobą całą drogę pozostałości po spożytych napojach z czego pewnie połowa pozostawionych butelek jest szklana i może prowadzić do pożarów. Niepilnowane dziecko idąc z rodzicami na spacer też może zniszczyć niejedno mrowisko. Uważam podobnie jak niektórzy w Państwa że nie wszystkich powinno się wrzucać do jednego wora. Wierze że las jest dobrem nas wszystkich i powinniśmy o niego dbać. Osobiście ilekroć słyszę motocykl bądź inny pojazd zmierzający w moim kierunku przesuwam się tak abyśmy bezpiecznie mogli się minąć i nie zdarzyła mi się sytuacja w której mijająca mnie osoba przejechała obok mnie tak jakby mnie nie było. Najczęściej zwalniają do bezpiecznej prędkości i rozpędzają się po kilkunastu metrach uwzględniając rosnący za nimi kusz, czasami niektórzy z nim kiwną głową dziękując za ustąpienie miejsca . Jeżeli chodzi o historię Pana Admina to w żaden sposób nie usprawiedliwiam czynu osoby prowadzącej quada bo jest karalna i mam nadzieje że go dosięgła, ale takie zdarzenie mogłoby mieć miejsce w środku miasta i efekt byłby taki sam. Tutaj problemem są jednostki nie masy. Na pewno osoby łamiące prawo powinny być karane, ale tylko te które nie potrafią uszanować innych spędzających czas w tym samym miejscu i czasie. Najczęściej przeszkadza to osobom starszym- jest takie przysłowie nie do końca ładne, ale w moim mniemaniu słuszne „zapomniał wół jak cielęciem był” jeszcze nie tak dawno mz-etką każdy mógł jeździł gdzie chciał i nikomu to nie przeszkadzało.

  5. Jola napisał(a):

    Witam,
    w swoim imieniu bardzo serdecznie dziękuję za tak szybką i zdecydowaną reakcję ze strony naszej Rady osiedla.
    Szkoda tylko, że na spotkaniu było tak mało zainteresowanych… Pisać anonimowo bardzo łatwo oraz wypowiadać rożne groźby pod adresem innych użytkowników lasów (do Pana Arka), ale jak trzeba się spotkać i bronić swojego stanowiska, to już odważnych nie ma.
    Chciałabym również podziękować Straży Leśnej za monitorowanie naszych lasów (miałam już przyjemność spotkać patrol na spacerze).
    Bardzo się cieszę, że sytuacja w naszych lasach powoli się zmienia na lepsze i, że las w końcu będzie miejscem, do którego będzie miło wejść.
    Pozdrawiam.

  6. Roman napisał(a):

    Dziękuję za dobre słowo w imieniu Rady Osiedla.
    Frekwencji ze strony mieszkańców na spotkaniu nie skomentuję.
    Działania Straży Leśnej są widoczne i przynoszą już pierwsze efekty.
    Okazuje się podczas przeprowadzonych kontroli, że pojazdy o których tu wzmiankujemy, to sprzęt:
    – bez homologacji,
    – bez rejestracji,
    – bez obowiązkowego ubezpieczenia.
    Tak więc jest to sprzęt, którym, podobnie jak kosiarką spalinową do trawy, jego użytkownik może pojeździć sobie na własnym podwórku.
    Nie trudno domyślić się, jakie problemy z uzyskaniem jakiegokolwiek odszkodowania będzie miał poszkodowany w kolizji z takim pojazdem.

    Pozdrawiam Państwa
    Radny RO WSZ
    Roman Herczyński

  7. Gallowiec napisał(a):

    Korzystając z okazji chciałbym zapytać o dwie kwestie.

    Zrobiło się ciepło, w związku z czym pojawiły/zintensyfikowały się dwa zjawiska: sporo panów w wiadomym celu jest w okolicy boiska i sklepów (efekt: smród, śmieci, wyzwiska i inne podobne efekty). Całość odbywa się w centrum osiedla, więc zapewne problem jest znany każdemu. Pytam więc jak tam nasza Bohaterska Rado, jakie poczyniono w związku z tym działania i jakie są ich efekty?

    A druga rzecz – nie przeszkadza Wam ryk ścigaczy w każdy wolny dzień tygodnia (to pytanie raczej do mieszkańców, a nie Rady, bo źródło problemu jest raczej poza naszą dzielnicą)? Zgłaszacie to odpowiednim organom? W końcu to nie tylko hałas, ale i duże zagrożenie w bezpieczeństwie.

    O zapach gnojowicy z ciągle rozbudowujących się ferm nie pytam, bo rodowici mieszkańcy są z tym zapachem najwidoczniej obeznani (ja się nie zdążyłem przyzwyczaić).

    • Sla napisał(a):

      Wszystko prawie ok…
      Tylko po co ten sarkazm Bohaterska Rado.
      „Smród, śmieci, wyzwiska i inne podobne efekty też można zgłosić”… „odpowiednim organom”
      pozdrawiam

    • ktośtam napisał(a):

      ” O zapach gnojowicy z ciągle rozbudowujących się ferm nie pytam, bo rodowici mieszkańcy są z tym zapachem najwidoczniej obeznani (ja się nie zdążyłem przyzwyczaić)”

      O to pan pewnie z tych co przeszkadza piejący kogut, szczekający pies, nawóz na polu….

  8. Rodowity mieszkaniec napisał(a):

    Gallowcu
    Po co przeprowadzałeś się na „wieś” jak przeszkadza Ci zapach gnojowicy? Nowe fermy się nie budują a te co są spełniają wszystkie normy. Nie twierdzę, że czasami z nich nie śmierdzi ale gorszym zjawiskiem jest wylewanie gnojowicy na pola, bo wtedy całe osiedle wali i co gorsze nic z tym zrobić nie można, bo rolnik twierdzi, że nawozi swoje pole. Złapałbym takiego chłopa i wsadził ryj do tej gnojówki ale niestety nie dane mi było złapać takiego na gorącym uczynku. Wierz mi gościu też nas starych mieszkańców to wkurza !
    Odnośnie towarzystwa pijącego przy sklepach i przy boisku to napisz maila lub zadzwoń do Straży Miejskiej ewentualnie na Policję i zobaczymy jak szybko przyjadą na interwencję. Sam zgłaszałem parokrotnie ten temat i zasłaniali się brakiem personelu a jak już przyjechali to „do kociołka” bali się podejść ale jak więcej mieszkańców będzie im o tym pisać tym większa szansa, że raz na jakiś czas podejmą jakąś interwencję.
    Nie czarujmy się na ścigacze ani, jak to nazwałeś Bohaterska Rada, ani mieszkańcy starzy tak jak ja, ani nowi tak jak ty nic nie poradzimy choć byśmy się posrali. Witaj w naszym wiejskim świecie Gallowcu!

Top