Signum Temporis?

Wielgowo, ul. PrzedwiosnieDziki w okolicach naszych osiedli były od zawsze. Raz ich było więcej, drugim razem mniej, ale były. Ostatnio jest ich jednak trochę więcej niż więcej. Szacuje się, że dzików żyjących w okolicach Wielgowa, Sławociesza i Zdunowa jest około 60-70 sztuk. Nie wnikajmy w to, jakie są powody takiej liczebności żyjących tu osobników. Jedno jest pewne: dziki nie mogą chodzić po osiedlach.
Władze miasta zauważyły ten problem. Część dzików miała być odłowiona i przeniesiona w inne tereny. Dotyczyło to także dzików żyjących w okolicach naszych osiedli. Świadomie piszę „miała być”, bo mimo pozornego wykonania zadania przez Łowczego Miejskiego nikt nie zauważył zmniejszenia się ilości dzików chodzących po osiedlach.
Ja nie neguję potrzeby odłowów, odstrzałów, czy jakiegoś innego sposobu zmniejszenia liczebności dzików. Parafrazując nieżyjącego już Leppera: Dziki muszą odejść. Czy jednak każdy sposób i wykonanie jest dobre, a cel uświęca środki?

Ulica Przedwiośnie to jedna z ulic Wielgowa. Wąska, trochę kręta i dość gęsto zamieszkana. Łączy się z polami, więc dziki niejako mają ułatwione zadanie aby się tutaj dostać. Dodajmy do tego prawie że nieogrodzoną i zarośniętą wysoką trawą działkę przeznaczoną na sprzedaż. Dodajmy obok posesję z uszkodzonym płotem na terenie której jest sporo opadających jabłek i innych dobroci przeznaczonych dla kur, ale które dziki chętnie zjadają. Czy dziwnym jest, że w takim miejscu można spotkać dziki? Raczej dziwnym było by, gdyby ich tam nie było. Odwracając sytuację: skoro dziki mogą bardzo łatwo tam się dostać, to także można je stamtąd bardzo łatwo wypłoszyć.

Początek października, prawie samo południe w piękną, słoneczną sobotę. Ludzie odpoczywają przy grillu korzystając z ładnej, słonecznej pogody. Na wspomnianą wyżej działkę przyjeżdża Łowczy Miejski. Rozlegają się wystrzały i mamy jednego dzika mniej. Nikt z okolicznych mieszkańców nie został postrzelony, teoretycznie nic się nikomu nie stało. Właściwie można w tym miejscu zakończyć tę opowieść. Dzisiaj, po trzech miesiącach od tamtego wydarzenia emocje już opadły, ludzie się uspokoili i powoli wszystko wraca do normy. Tylko, czy na pewno nic się nikomu nie stało?
Andrzej Frycz Modrzewski w „O poprawie Rzeczypospolitej” w XVI wieku pisał: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Wydarzenie z dzikiem jest pięknym przykładem dla młodzieży i dzieci jak należy postępować ze zwierzętami. Nauka poprzez obserwację zachowania i działania ludzi dorosłych lepiej dociera do dziecięcych umysłów. Jeszcze kilku takich nauczycieli, kilka zdarzeń tego typu i nie będziemy mieć prawa do negowania zachowania się młodszego pokolenia. Ja jeszcze raz napiszę, że nie neguję tego, że dziki muszą opuścić tereny osiedli. Jednak czy nie można było odgonić zwierzę na łąki i tam zabić? Czy musiało to być pomiędzy posesjami?

Na zakończenie chciałbym podziękować i pogratulować wszystkim, którzy przyczynili się świadomie lub mniej świadomie do tego zdarzenia. Ktoś musiał przecież podpisać umowę, wydał pozwolenie na posiadanie broni palnej, ktoś wydał też pozwolenie na jej użycie (pomiędzy zamieszkałymi posesjami???).

Czy jest to nasz Signum Temporis, czyli znak naszych czasów?

Komentarzy: 4 do Signum Temporis?

  1. Marcin napisał(a):

    Kręcę się po okolicy i owszem, widzę porytą ziemię. Dzików jeszcze nie spotkałem. Ale serio, komuś te dziki przeszkadzają? To starzy mieszkańcy narzekają czy nowi? Po co budować dom pod lasem i narzekać, że w lesie są zwierzęta. Przecież w bloku albo grodzonym osiedlu jest taniej.
    Kiedyś był tu chyba wpis, że komuś przeszkadzał koń za płotem dlatego, że śmierdział… koniem. I że oni nie po to się budowali tutaj za grube pieniądze. No tak, a parking by nie przeszkadzał.

    Nie wiem kiedy puszczę dziecko samo do szkoły (2 kl.) bo kierowcy jeżdżą jak zdziczali. Tego się bardziej boję a nie dzików.

    Przykre też było jak na spotkaniu prezydent Krzystek zasugerował, że dziki można by prądem. Nie powinien sobie pozwalać na taki prymitywizm.

    • Basia napisał(a):

      Dokładnie!!!! Wielka szlachta się pobudowała i dyktuje warunki poza tym ja jeszcze ani razu w pobliżu swojego domu nie spotkałam dzika za to jak wspominasz zdziczałych baranów za kierownicą CODZIENNIE. Teraz po wymianie nawierzchni na ulicach Długiej i Przedwiośnie jeżdżą jak po autostradzie, gdzie nie rozumiem jak można mieć taki brak wyobraźni bo tymi drogami chodzą do szkoły dzieci niektórych imbecyli co tak prują. Ja bym na tych ulicach proponowała porobić progi zwalniające, ale już słyszę tę lawinę krytyki…a prądem to niech sobie pan prezydent przejedzie nie napiszę po czym….tyle ode mnie

  2. Zdunowiak napisał(a):

    Jestem tego samego zdania co poprzednicy. Od urodzenia mieszkałem w Zdunowie a obecnie mieszkam na Sławocieszu na ulicy Przylesie, w samym sercu dzików dzikiej puszczy ;)

    W Zdunowie wszędzie las ale pomimo tego do końca XX wieku spotkać i zobaczyć dzika w okolicy to był wielki sukces. Teraz w okolicy można czasami wieczorem spotkać przy drodze dzika i według mnie należy się tylko z tego cieszyć a i jeszcze zwolnić bo dzik może wyjść na drogę. Również w ostatnich dwóch dekadach wróciły kruki, których jest sporo. Przecież hałasują, są duże i czarne więc dzieci się mogą przestraszyć. A jak wyobraźnia kogoś poniesie to przecież taki głodny kruk i yorka może porwać!?

    Ludzi w Wielgowie jest ponad 3500 a dzików 70-80 i to jest dużo? Przecież tu wszędzie są lasy, tysiące hektarów. Uszanujmy to, nauczmy się z tym żyć a nie starajmy się odławiać, odstrzelić, czy prądem przysmażyć. Może w ogóle las wyciąć bo to siedlisko śmiercionośnych kleszczy? Swoją drogą myślę, że więcej ludzi cierpi przez kleszcze, których jest bardzo dużo u nas w okolicy niż przez dziki tylko się o tym nie mówi.

    Nie oszukujmy się, las to jedna wielka uprawa. Liczy się tylko ekonomia więc las się sadzi, przycina, pielęgnuje i wycina, i tak na okrągło. Zwierzaki to dodatek. Zwierzynie łatwiej jest znaleźć pożywienie na granicy siedzib ludzkich czy przy drogach niż w lasach.

    Moim zdaniem przyrodę należy szanować i o nią dbać, czasami nawet naginając się do niej i ucząc wspólnie funkcjonować. Myślę, że wszyscy więcej szkody mamy jak sąsiedzi palą kaloszami, śmieciami i plastykami bo tym potem oddychamy a nie przez dziki czy inne zwierzęta. Ale chyba, żeby uszanować przyrodę i ją zrozumieć potrzeba nam jeszcze ze dwa czy trzy pokolenia? Wierzę, że to nastąpi.

  3. Myśliwy napisał(a):

    Witam. Ja widzę dziki za każdym razem gdy tylko księżyc na to pozwala, buchtują wokół mojego domu (wataha 13 szt), do tego kilka saren i lisy. Jak tylko księżyc zaświeci to wystarczy, że wyjdę przed dom i widzę jak żerują obok. Być może fakt, że potrafię je odnaleźć wynika z tego że na co dzień jestem myśliwym. W każdym razie mi one zupełnie nie przeszkadzają. Owszem robią szkody i łąki wokół mnie są bardzo zniszczone ale taka jest natura dzików. Moim zdaniem od czasu do czasu miasto powinno dokonywać odłowów aby nie dopuszczać do nadmiernego rozrostu populacji dzików na naszym osiedlu. Jako nowy mieszkaniec naszego osiedla nie wiem czy znajdują się u nas odłownie, jeżeli nie to myślę że na pewno warto takowe zainstalować. Darz Bór

Top