Co pozostało z tamtych lat?

Puszcza Bukowa oprócz gospodarki leśnej to teren spacerów, rekreacji i odpoczynku. Aby zachęcić do odwiedzin tego miejsca w czasach przedwojennych powstało tutaj sporo atrakcji. Działała organizacja Buchheide Verein, czyli Klub Puszczy Bukowej. Klub między innymi zajmował się propagowaniem turystyki i wypoczynku w Puszczy, znakowaniem szlaków, organizacją i zabudową różnych ciekawych miejsc.

Źródełka strumieni w Puszczy Bukowej były i są chętnie odwiedzane przez spacerujących. Co pozostało z ich dawnego wyglądu? Jak wyglądają obecnie? Niestety, czasy świetności tych miejsc przeminęły.

Źródełko Ciurkadełko (niem. Worpitzky Quelle). Obecnie można się spotkać także z nazwami Wyciek i Ciurkadło. Źródełko przy Drodze Chojnowskiej, prawy dopływ Chojnówki w okolicy Szwedzkiego (Prochowego) Młyna (niem. Pulvermühle). Niegdyś cel spacerów i miejsce odpoczynku, dzisiaj zobaczyć można tylko kilka pozostałości po dawnej świetności tego miejsca. Zachowały się schody prowadzące do źródełka oraz część kamiennej obudowy z roku 1894. Poniżej kilka zdjęć tego miejsca, pierwsze to niemieckie zdjęcie pokazujące jak to wyglądało dawniej.

Źródełko Dobropolskie (niem. Doberphuler Quelle). Można czasem spotkać się także z nazwą Mała Lwia Paszcza. Źródełko stanowiące dopływ Potoku Kłobuckiego przy Drodze Bieszczadzkiej. Zostało wybudowane przez Buchheide Verein w 1896 roku. Do dzisiaj zachowała się betonowa obudowa źródełka. Poniżej kilka zdjęć tego miejsca, pierwsze to niemieckie zdjęcie pokazujące jak to wyglądało dawniej.

Źródło Lwia Paszcza (niem. Gené Quelle). Chyba najbardziej znane miejsce w Puszczy. Nazwa obejmuje nie tylko źródełko, ale także zakole doliny Lisiego Potoku. Źródełko stanowi dopływ strumyka Lisi Potok. Woda wylewała się z metalowej paszczy lwa z 1883 roku, od której źródełko wzięło swoją nazwę. Niestety, w 1998 roku źródło zostało zdewastowane, a odlew skradziony. Woda wylewała się już tylko z rury. Kamienny mostek obok źródełka nie był remontowany i w 2007 roku zapadł się. Podczas budowy nowego mostku zostały naruszone warstwy ziemi i woda obecnie wypływa obok kamiennej obudowy źródełka. Znajdowała się tutaj wiata i ławki po których pozostały tylko wspomnienia i miejsce na ognisko. Poniżej kilka zdjęć tego miejsca, pierwsze to niemieckie zdjęcie pokazujące jak to wyglądało dawniej.

Źródło Ponikwy (niem. Goldbachquelle). Jedno ze źródeł strumyka Ponikwa. Źródło zostało obudowane w 1906 roku przez Buchheide Verein, następnie w 1927 roku obudowa została zmieniona. W około źródełka znajdowały się ławki, obecnie nieistniejące. Zachowały się schodki i kamienna tama, z której wypływa woda. Poniżej kilka zdjęć tego miejsca, pierwsze to niemieckie zdjęcie pokazujące jak to wyglądało dawniej.

Oczko Marzanny (miem. Luisenquelle, Luisen Teich, Neunspringbach Quelle). Źródełko obudowane w 1899 roku. Tworzyło kiedyś małe rozlewisko w wyniku spiętrzenia wody strumyka Chojnówka przy Drodze Chojnowskiej. Kamienna tama uległa zniszczeniu i dzisiaj rozlewisko przeradza się w bagienko. Poniżej kilka zdjęć tego miejsca, pierwsze to niemieckie zdjęcie pokazujące jak to wyglądało dawniej.

Nie są to oczywiście wszystkie źródełka Puszczy Bukowej. Niestety, brak należytej opieki nad tego typu miejscami powoduje degradację budowli i nie stanowi zachęty do spacerów. To, co kiedyś było celem spacerów i miejscem odpoczynku, dzisiaj jest tylko kupą kamieni i wizytówką pseudoturystów.
Co zachowamy dla przyszłych pokoleń?

Komentarzy: 2 do Co pozostało z tamtych lat?

  1. Romka napisał(a):

    Zarazem urocze i bardzo „poglądowe”, ale też smutne trochę.
    W dzisiejszych czasach konkurują ze sobą 2 poglądy na temat „przyrody”: 1) zachować w stanie całkowicie naturalnym, niczego nie „dodawać” (np. jak bagienko się tworzy, to niech się tworzy); 2) wytyczać mnóstwo szlaków i „ozdabiać” z góry założoną „infrastrukturą” turystyczną (miejsce na ognisko z rustykalnymi ławami, tablice jak billboardy z informacjami różnorodnymi, „ścieżki edukacyjne” a osobno trasy rowerowe).
    Ni jedno, ni drugie mi nie odpowiada: stan „naturalny” widzę tylko w przypadku rezerwatów ścisłych; w drugim przypadku czasem chętniej usiadłabym na ławeczce z oparciem (jak ze starej pocztówki) i podumała nad przyrodą oraz przeszłością bez „instrukcji z tablicy”.
    Przydałoby się reaktywować Buchheide Verein, bez obawy o „niszczenie” przyrody odnowić jakiś „sztuczny” wodospadzik i schodki prowadzące do jego podnóża. No i pomyśleć o przedłużeniu historii: nie zapomnieć o panu Gene, a zamiast Marzanny (topiono tam jakąś?!) wprowadzić choćby Rusałkę, by już nie dociekać kim była Luise.

  2. Sławek napisał(a):

    I tylko żal d*** ściska…

Top