Urzędnicy czekają na wypadek?

Przy ulicy Bałtyckiej jest plac zabaw dla dzieci. Plac ten jest częściowo odgrodzony od ulicy płotkiem zabezpieczającym. Wielokrotnie była zgłaszana potrzeba przedłużenia tego płotu do skrzyżowania z ulicą Wiślaną, aby ogrodzenie zabezpieczało cały plac. O przedłużenie tego ogrodzenia występowała zarówno Rada Osiedla, jak i indywidualni mieszkańcy. Bezskutecznie.
Podczas spotkania władz Miasta Szczecina z mieszkańcami naszych osiedli 27 kwietnia 2010 roku dyrektor ZDiTM w Szczecinie obiecał, że najpóźniej do końca roku 2010 ogrodzenie będzie przedłużone. Obiecał i nic więcej nie zrobił, mimo, że minęły już dwa lata.

Dzisiaj około godziny 14 z niezabezpieczonego placu na ulicę Bałtycką wybiegła bawiąca się tam dziewczynka i wpadła pod przejeżdżający samochód. Na szczęście samochód jechał wolno i nie doznała wielu obrażeń. Czy musiało dojść do tego wypadku? Gdyby było ogrodzenie, to zapewne nie.

Po raz kolejny okazało się, że urzędnicy miejscy uważają, że znają lepiej potrzeby mieszkańców poszczególnych osiedli niż sami mieszkańcy, czy Rady Osiedlowe. Uważają, że wiedzą lepiej co i gdzie powinno być zrobione – czy też raczej nie zrobione. Nie zrobić nic jest przecież o wiele łatwiej. Po raz kolejny słowa osób wysoko postawionych to obiecanki-cacanki. Argumentacja w stylu „po co wam płot, skoro tam nie ma wypadków” do mnie zupełnie nie przemawia. A może po prostu dzieci urzędników tutaj się nie bawią?

Komentarzy: 23 do Urzędnicy czekają na wypadek?

  1. terra napisał(a):

    Oj tam oj tam. To działa w dwie strony! Rodzice nie uczą dzieci, że przed wejściem na ulicę trzeba spojrzeć w lewo, potem w prawo, a potem jeszcze raz lewo, a potem na wszelki wypadek jeszcze raz w prawo? Nawet idąc chodnikiem trzeba uważać i pilnować dzieciaków, by przypadkiem nie wskoczyły na ulicę!

  2. GOściu napisał(a):

    Racja… jak dziecko nie nauczone to przeskoczy płot i wskoczy pod samochód.

  3. marcinis napisał(a):

    Teren placu zabaw powinien być w całości ogrodzony od strony drogi tak ruchliwej jak Bałtycka – to takie oczywiste. I, jak Pan pisze, Rada Osiedla o to występowała i mieszkańcy. A jednak – nawet po groźnym zdarzeniu, które potwierdza potrzebę montażu barierki – ma Pan tu takie komentarze jak od „terra” i „GOściu”.
    Dobrze, że Pan opisuje zdarzenia z naszego osiedla.

    • rwpb napisał(a):

      Każdy ma prawo do własnego zdania. Jak ktoś uważa, że piętnastoletnie dziecko powinno być prowadzone przez rodziców za rączkę do szkoły, to ja to uszanuję. Jeżeli ktoś uważa, że ogrodzenie placu nie jest potrzebne, to też ma do tego prawo. Szkoda tylko, że piszący komentarze nie wiedzą bądź nie pamiętają jak się zachowuje rozbawione dziecko podczas zabawy.

  4. terra napisał(a):

    Najpierw trzeba mieć dziecko, by wypowiadać się w imieniu rodziców, prawda Rysiu? A potem je dobrze wychować. Las przylegający do placu zabaw nie jest stricte placem zabaw, to po prostu las. Idąc takim tropem, należałoby stawiać barierki między chodnikiem, a ulicą, bo przecież każdy może nagle wejść pod koła samochodu.

    • rwpb napisał(a):

      Oczywiście. Tylko ja nie wypowiadałem się w imieniu rodziców, tylko swoim. Aby zobaczyć jak się zachowuje rozbawione dziecko wystarczy tylko poobserwować. Napisałem wyżej, że każdy może mieć prawo do własnego zdania i ja je uszanuję. Jeżeli ktoś uważa, że barierka nie jest potrzebna, to jest jego zdanie. Były już wcześniej w komentarzach pytania typu „po co wam ten plac zabaw?” Czyli ktoś uważał, że tego placu powinno nie być i też ma do tego prawo.
      W lesie przylegającym do placu zabaw są ustawione przyrządy do ćwiczeń oraz ścianka do zabaw, więc ten las niejako jest też placem zabaw. Tematem mojego wpisu nie jest wychowanie dzieci, tylko brak barierki o postawienie której postulowali zarówno rodzice, jak i Rada Osiedla. Na spotkaniu w 2010 roku dyrektor ZDiTM obiecał przedłużenie barierki i na tym się skończyło. Co jest warte słowo dyrektora? Mniej niż zero?

    • Sławek napisał(a):

      Najpierw to wypada mieć troche taktu w stosunku do innych osób, że się tak dyplomatycznie wyrażę, a nie zachowywać się jak wzmiankowane wyżej „niewychowane dziecko”.

  5. terra napisał(a):

    Panie, nigdzie nie napisałem, że barierka jest niepotrzebna. Proszę nie dopisywać mi słów, których nie napisałem. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że stawianie wszędzie, gdzie się da, barierek, nie gwarantuje bezpieczeństwa dziecka, jeżeli nie jest ono nauczone podstawowych zasad zachowywania się przy ruchliwej ulicy.

  6. rwpb napisał(a):

    Komentarze z pytaniem o sens istnienia placu zabaw były pisane wcześniej. Tak samo wcześniej były pisane komentarze o postawieniu barierki. Nie chce mi się ich szukać, ale jak będzie taka konieczność – to je znajdę i podam linki.
    Pisałem też, że każdy może mieć własne zdanie i może uważać, że barierka nie jest potrzebna – proszę przeczytać uważnie. Decyzje o tym co będzie, a czego nie będzie na ulicach podejmują urzędnicy. Urzędnicy, którzy nie znają naszych potrzeb. Sztandarowym przykładem może tu być budowa przystanku za prawie 200 tysięcy na łąkach. Były na to pieniądze, był czas i była firma, która to wykonała. Ilu mieszkańców skorzystało chociaż raz z tego przystanku? Pieniędzy na barierkę nie ma, mimo że jest to ułamek tamtych kosztów. Decyzję o nie-budowie barierki podejmują ci sami urzędnicy. Bo oni wiedzą lepiej co jest nam potrzebne. Kolejne pytanie: ilu urzędników było w Wielgowie? I kto tu się zachowuje jak „niewychowane dziecko”?
    Oczywiście stawianie barierek wszędzie nie ma sensu. Ale chyba ogrodzenie placu, a przede wszystkim odgrodzenie placu od ruchliwej ulicy chyba sens jednak ma.

  7. Sławek napisał(a):

    Panie terra zejdź na ziemię, nomen omen terra.
    Gdyby tylko nauka zasad bezpieczeństwa była wystrczającym gwarantem naszego (naszych dzieci) bezpieczeństwa, to producenci np. barierek dawno już by zbankrutowali lub się przebranżowili.
    Trochę wiecej realizmu i tzw. zdrowego rozsądku. Właśnie barierki lub temu podobne urządzenia ustawione w sposób logiczny, potęgują nasze bezpieczeństwo poprzez prewencyjne odcięcie (utrudnienie) dotarcia do miejsca potencjalnie niebezpiecznego.
    I tego naprawdę nie trzeba nikomu (?) udowadniać.

  8. Andrzej napisał(a):

    Porównajcie plac zabaw przy Drwali (całkowicie ogrodzony) gdzie ruch jest praktycznie zerowy oraz plac przy Bałtyckiej, która przypominam została wytypowana jako jedna z alternatywnych dróg do objazdu ulicy Struga (ze Stargardu do miasta) – to że mało osób wybiera takie rozwiązanie to tylko się cieszyć choć i bez tego OGRODZENIE JEST KONIECZNE inaczej traci to wogóle sens

  9. sebasttian napisał(a):

    moim zdaniem wszystko jest robione na odwrot. Najpierw powinniej byc ogrodzony plac przy ul.baltyckiej i przy placu na ulicy powinny byc garby,tak samo jak przy szkole,zeby samochody zwalnialy przeciez to nie autostrada,rowniez chodzi tu o dzieci, a tlumaczenie zeby uczyc dzieci patrzec w lewo czy w prawo jest dla mnie smieszne czy kazde dziecko jest grzeczne tak bardzo przeciez staraja sie nasladowac starsze roczniki,wiec rozejrzyjcie sie w kolo.mieszkam na slawocieszu i tam nie ma takiego ruchu wiec powinno byc tam zrobione pozniej.No coz tempa wladza nie mysli -nie mysli nawet o wlasnych dzieciach.byc moze znow bedzie trzeba pisac petycje.

  10. duduś napisał(a):

    Panie Ryszardzie, jest Pan zorientowany czy Rada Osiedla zrobi spotkanie z mieszkańcami z działalności za 2011 rok? A może odpowie ktoś z rady, przecież mają taki obowiązek (statut Rad osiedli)
    pozdrawiam Adrian Mularczyk

  11. rwpb napisał(a):

    Spotkanie mieszkańców z Radą Osiedla i przedstawicielami władz Szczecina jest planowane. Nie jest jeszcze ustalony termin, ale myślę, że będzie to jeszcze przed wakacjami.
    W każdy wtorek (o ile nie jest to święto) w godzinach od 18:00 do 19:00 radni pełnią dyżury w siedzibie Rady przy ulicy Bałtyckiej 35a.

  12. B napisał(a):

    W ogóle to powinien ktoś zająć się zakazem parkowania przy ulicy Bałtyckiej! To co się dzieje na tej ulicy to jakiś koszmar. Auta stoją poparkowane wzdłuż ulicy co bardzo utrudnia przejazd ( zwłaszcza środkom komunikacji miejskiej) trzeba robić slalom gigant żeby przejechać. Wiem, że nie ma tam zakazu parkowania, ale chyba wiele osób się ze mną zgodzi, że zaparkowane pojazdy wzdłuż jednej i drugiej strony ulicy bardzo utrudniają przejazd. Zwłaszcza, że jest to bardzo ruchliwa ostatnimi czasy ulica.

    • Bartek napisał(a):

      wg mnie na ul. Bałtyckiej co 50 metrów powinien być na stałe zaparkowany samochód- powód: wszelkie samochody ciężarowe w zasadzie plus autobusy niszczą domy przy Bałtyckiej popękane ściany to CHYBA standard… ale „B” zapewne nie mieszka przy ul Bałtyckiej gdzie netto ściga się z cysternami… a spóźniony kierowca autobusu nie widzi, że jest ograniczenie do 40…

      ale co ja tam wiem… ważne żeby szybko przejechać…

  13. ola napisał(a):

    Zgadzam się z B a zwłaszcza jak zaparkowane auta są kolo POCZTY I APTEKI

  14. B napisał(a):

    Bartek co do popękanych domów to zgadzam się z Tobą, ale nie atakuj mnie stwierdzeniami, że „aby szybko przejechać”!! Nie należę do osób, które mkną na wariata po Bałtyckiej bo jeżdżę ostrożnie. Zwłaszcza, że jest tam też sporo rowerzystów ( w tym młodzież szkolna)i nie chcę mieć nikogo na sumieniu, ale mieszkam np w pobliżu torów kolejowych i uwierz mi, że mój dom od pociągów zwłaszcza towarowych mniej nie ucierpiał niż Twój od tirów, więc tak jak pisałam wcześniej nie przechodź od razu do ataku jak nie znasz mnie ok?! Pozostaję jednak przy swoim, że parkowanie na Bałtyckiej jest grubą przesadą i tu też przyznam Ci rację, że samochody ciężarowe mknące z dużą prędkością również są problemem, z którym policja powinna coś zrobić. Pozdrawiam

  15. ola napisał(a):

    Co do POLICJI moja znajoma kiedyś zadzwoniła na KOMENDĘ DO DĄBIA i powiedziała żeby TIRY i nie tylko TIRY przekraczają szybkość to POLICJANT ZAPYTAŁ SIĘ CZY MA RADAR W OCZACH BO ON TYLE LAT PRACUJE W POLICJI I JESZCZE NIE WIDZIAŁ NA OKO ŻE KTOŚ PRZEKRACZA SZYBKOŚĆ POZDRAWIAM POLICJANTÓW

  16. marcinis napisał(a):

    1. Wysepki i fotoradar.
    Na Bałtyckiej powinien być fotoradar. Rada mogłaby spróbować się o to starać.
    Ale fotoradar też nie rozwiąże problemu bezpieczeństwa na tej drodze. Droga jest wąska, bardzo wąskie są chodniki, duży ruch pieszych i rowerzystów. Najlepiej by się tu sprawdziły takie półwyspy ze słupkiem. Kiedyś też się oburzałem na samochody parkujące na Bałtyckiej ale w końcu zrozumiałem, że pełnią one rolę spowalniaczy ruchu tak właśnie jak wysepki wymuszające zwolnienie i slalom – sam też zacząłem z rozmysłem tak parkować by utrudnić przejazd mknącym TIRom, które skracają sobie drogę na Goleniów, by wybierały inną drogę.Tu obowiązuje 40km/h i jest to w pełni uzasadnione.

    Trochę czasu minie nim kierowcy zrozumieją, że ich wygoda i szybkość jazdy jest mniej ważna niż komfort i bezpieczeństwo pieszych i okolicznych mieszkańców.

    2. Parkowanie przed kościołem.
    Drodzy parafianie są tak rozleniwieni, że nawet w najpiękniejsze dni muszą przyjechać autem. Czy te wszystkie samochody są z najodleglejszych zakątków Wielgowa i Sławociesza? A jakie to są odległości żeby nie przyjść pieszo albo na rowerze? 1-2 kilometry? Nie mam nic przeciwko parkowaniu na Bałtyckiej ale nie podoba mi się klepisko w parku. Kierowcy gdyby mogli to by wjechali na plac zabaw, pod huśtawkę, z trudem się powstrzymują.
    Dziesiątki samochodów po każdej mszy rusza na drogę i to jest mało przyjemne. No ale pewnie się wszyscy bardzo spieszą. Może do sklepu albo do domu na kanapę.

  17. rwpb napisał(a):

    Moim zdaniem ulica Bałtycka jest zbyt wąska na wysepki. Na zabranie jeszcze metra jezdni pod wysepkę nikt się nie zgodzi. Jak by się miały tam zmieścić autobusy komunikacji miejskiej? Jadąc po chodniku? Progi zwalniające też nie mogą być na trasie autobusów. Fotoradar stacjonarny działa tylko w jednym punkcie, więc też odpada. Powinno być więcej patroli z przenośnymi radarami, to może byłby jakiś skutek.
    Co do dojazdu samochodami do kościoła, to uważam, że jest to pozostałość po naszych dziadkach. Gospodarze kiedyś mieli bryczki używane tylko w niedziele i święte. Teraz bryczek nie ma, więc są samochody.

    • marcinis napisał(a):

      1.Esowanie drogi. Szykany
      Źle się wyraziłem: nie nazywa się to wyspy boczne tylko szykany. Jest wiele metod uspokojenia ruchu, ta się nazywa „esowanie drogi” z wyznaczeniem pierwszeństwa przejazdu. Widać to na poniższej stronie:
      http://www.copenhagenize.com/2011/02/provincal-bicycle-infrastructure.html

      Zdjęcie (próba wklejenia):

      2. Co do progów to mogą być i na trasie autobusu. Nawet w Szczecinie w wielu miejscach – na drogach zbiorczych jak Bałtycka – są takie progi, które przynajmniej teoretycznie autobus bierze okrakiem. Ja bym zastosował łagodne wyniesienia nawierzchni do góry w miejscach zwężenia drogi przez szykany. Widać to na tej stronie z Kopenhagi.

      3. Gdyby wierni przyjeżdżali bryczkami to naprawdę byłoby to godne podziwu. Niepotrzebne przejeżdżanie samochodem krótkich dystansów w pogodną Niedzielę mi nie imponuje. A mały parking przed kościołem by się przydał.

  18. rwpb napisał(a):

    Takie i podobne zwężki są w wielu miejscach na nowych osiedlach. Może kiedyś się doczekamy podobnych na ulicy Bałtyckiej. Może warto było by zgłosić taki pomysł do Rady Osiedla?

    PS Wklejone zdjęcie poprawiłem

Top