Podsumowanie Kolędy 2011/2012

SPRAWOZDANIE Z KOLĘDY W PARAFII SZCZECIN – WIELGOWO 2011/2012

Zanim powiem pokłosie kolędy, przypomnę jeszcze raz dane statystyczne naszej parafii, dotyczące 2011 roku, które przedstawiałem już w Nowy Rok:

  • ochrzczonych zostało 32 dzieci, o 6 mniej niż w roku 2010
  • do I Komunii przystąpiło 48 dzieci, a rok wcześniej 29; Niestety większość rodziców nie dba o trwanie dzieci w przyjaźni z Bogiem
  • Bierzmowanie otrzymało 54 młodych osób, gdy rok szybciej 39 osób, ale większość z nich zerwała więź z Bogiem i Kościołem, nawet nie mają ochoty być rycerzami Chrystusa, co obiecywali podczas bierzmowania
  • Sakrament małżeństwa zawarło niestety tylko 4 pary, w roku 2010 – 7
  • co miesiąc odwiedzanych z Komunią św. jest ok. 35 chorych
  • pogrzeb katolicki miało 30 osób, rok szybciej aż 55
  • obecność na Mszy niedzielnej (liczona 16 października 2011r.) w całej naszej Parafii wyniosła 885 osób (o 36 mniej niż rok szybciej) na 3540 wszystkich mieszkańców naszej Parafii, a jest to 25%. Komunię św. tego dnia przyjęło 414 osób (o 48 więcej niż rok szybciej) – to jest 11,7% całej parafii, a 46,77% obecnych tego dnia na Mszy św.
  • Komunii św. przez cały rok 2011 w naszej Parafii rozdaliśmy około 40 tys. – to jest ok. 15 Komunii św. przyjętych w ciągu całego roku przez statystycznego parafianina spośród tych, którzy już mogą przystępować do Komunii

Taki jest wstępny obraz naszej Parafii.
Tegoroczna Kolęda trwała od 27 grudnia do 14 stycznia (bez niedziel i świąt) – 15 razy w odwiedziny duszpasterskie wyruszali księża naszej Parafii i zwykle było nas 4-ech, a przez 2 dni 5-ciu.
W całej naszej Parafii – według danych uzyskanych dzięki kolędzie – żyje 3540 osób, a 1345 rodzin. My odwiedziliśmy podczas kolędy 963 rodziny (to jest 71,6%), a nie przyjęło nas 369 rodzin (28,4%). Jest to o 0,4% więcej przyjęć niż w ubiegłym roku choć ilość rodzin jest mniejsza.
Zakładamy, że te rodziny niestety po prostu nie miały ochoty spotkać się z księdzem ze względu na inne wyznanie (takich rodzin jest około 15) lub z powodu obojętności religijnej lub ateizmu, albo ze względu na nieuporządkowane życie sakramentalne rodziny, a może również z powodu niechęci do Boga i Kościoła. Mówimy, że te rodziny: „nie miały ochoty” – ponieważ na tzw. „kolędę uzupełniającą” zgłoszono tylko 14 rodzin, a odbyła się ona w sobotę oraz niedzielę (14 i 15 stycznia) ale też w następne dni dogodne dla zapraszającej rodziny. Gdyby ktoś naprawdę chciał przyjąć księdza i otrzymać błogosławieństwo dla swego domu i rodziny, mógł przyjąć kolędę, a przynajmniej miał taką możliwość. Czy to jest dobrze, czy źle sami oceńcie. Statystyki nie są miarą wiary, ale wiele obrazują.

Jak nas przyjmowano na poszczególnych ulicach – szczegóły wywieszone są też w gablocie z ogłoszeniami.

ulica / wioska ILOŚĆ KART TAK NIE przyjęło %
Bałtycka 82 52 30 63,41%
Balladyny 29 18 11 62,06%
Borowa (las) 30 21 9 70,00%
Borsucza 46 33 13 71,74%
Bryczkowskiego 53 40 13 75,47%
Chmielna 30 27 3 90,00%
Ciepła 7 3 4 42,85%
Cyprysowa 12 8 4 66,66%
Długa 33 28 5 84,84%
Doleńców 9 9 0 100,00%
Drewniana 10 4 6 40,00%
Drwali 6 6 0 100,00%
Dzikiej Róży 12 7 5 58,33%
Fiołkowa i Storczykowa 31 19 12 61,29%
Gościniec 21 17 4 80,95%
Gromadzka 2 0 2 0,00%
Hodowlana 15 12 3 80,00%
Jarząbków 31 20 11 64,51%
Kapliczna 10 8 2 80,00%
Końcowa 13 8 5 61,53%
Lutyków 39 32 7 82,05%
Łowczych 40 32 8 80,00%
Magnoliowa 13 9 4 69,23%
Melisy 10 9 1 90,00%
Miętowa 11 9 2 81,81%
Mroczna 10 8 2 80,00%
Niedźwiedź 107 87 20 81,30%
Owsiana 31 25 6 80,64%
Przedwiośnie 30 21 9 70,00%
Przylesie 35 26 9 74,28%
Przytorze, blok PKP 13 12 1 92,30%
Robiena i Strumykowa 10 10 0 100,00%
Rozdroże 4 3 1 75,00%
Sadowa 11 7 4 63,63%
Samopomocy Chłop. 24 20 4 83,33%
Sasanki 9 7 3 77,77%
Skrajna 27 23 4 53,84%
Sokolników 13 7 6 53,84%
Sokołowskiego 112 48 60 46,15%
Stary Szlak 28 19 9 67,85%
Stokrotki 6 4 2 66,66%
Storczykowa 1 1 0 100,00%
Śpiewna 13 8 5 61,53%
Św. Huberta 5 2 3 40,00%
Tatarakowa 5 4 1 80,00%
Tulipanowa 13 8 5 61,53%
Turystyczna 11 7 4 63,63%
Urodzajna i Rumiankowa 11 10 1 90,90%
Uzdrowiskowa 11 8 3 72,72%
Wesoła 42 31 11 73,80%
Wiklinowa 5 5 0 100,00%
Wiślana 57 37 20 64,91%
Wilgi 15 11 4 73,33%
Zagajnikowa 10 8 2 80,00%
Zaułek Sikoreczki 5 5 0 100,00%
Zawrotna 68 55 13 80,88%
Żaków 3 2 1 66,66%
suma 1340 960 377 71,64%

Jak nas przyjmowano?

Najkrócej mówiąc cała tegoroczna Kolęda była dla nas księży bardzo sympatycznym i miłym wydarzeniem. Jesteśmy zauroczeni tym, jak miło, serdecznie i ciepło nas przyjmowano;
Cieszymy się i jesteśmy wdzięczni, że często witał nas przedstawiciel domu: przy furtce lub przed drzwiami, czasem w przedpokoju – to był dla nas prawdziwy znak życzliwości i miłego przyjęcia; i najczęściej – jak prosiliśmy – psy były pozamykane. Nie chodzi o to, czy ministrant albo ksiądz się boi psa czy nie, ale o fakt, że kapłan przychodzi odwiedzić i pobłogosławić rodzinę, a bieganie psa, obwąchiwanie czy szczekanie – tej wizycie nie pomaga. Więc chodzi o wszystkie psy, również te w domu.
Poruszę tutaj ponownie sprawę ministrantów: ich zadaniem jest zapowiedzieć, że za chwilę (zwykle za około 10 minut) przyjdzie ksiądz – to znak, że trzeba już zapalić świece, wszyscy członkowie rodziny powinny się zebrać w pomieszczeniu, gdzie będzie wspólna modlitwa. Czasem było tak, że kapłan jest już w domu, a dopiero wtedy rodzina się skrzykuje i zbiera, bo kolęda. Natomiast w naszej parafii bardzo często było tak, że niejeden gospodarz martwił się, że ministranci marzną, ale mało kto wpuścił ich choćby na korytarz czy ganek, aby się ogrzali czy po prostu zaśpiewali kolędę zanim przyjdzie kapłan. Potem, gdy przyjdzie ksiądz, to po wspólnej modlitwie jest czas na rozmowę z rodziną, w której ministranci nie powinni uczestniczyć (mogą być poruszane przecież różne, rodzinne, intymne tematy). Ich zadaniem jest iść do następnego domu zapowiedzieć kolędę i tam, jeśli domownicy są mili, mogą się chwilę ogrzać.
W wielu rodzinach widzieliśmy bardzo odświętny nastrój: wszystko pięknie przygotowane, a nawet świąteczne ubrania. Czuliśmy, że w takiej rodzinie bardzo na serio jest rozumiane przysłowie: Gość w dom – Bóg w dom. Bardzo rzadko się odczuwało, że domownicy, czasami pojedyncze osoby, chętnie by powiedzieli: niech Ksiądz zrobi swoje i sobie idzie, a nam głowy nie zawraca.
Zdarzały się pojedyncze sytuacje, kiedy nie było nic przygotowane do kolędy, a domownicy zaskoczeni: CO? DZIŚ KOLĘDA? – to też nam, księżom, coś mówi na temat religijności danej rodziny; ale najczęściej (mogę powiedzieć, że 95% odwiedzonych domów) było wszystko, jak należy: obrus, krzyż, świece, gorzej z wodą święconą i kropidłem, a przecież to nie jest kosztowna inwestycja. Czasem jest wielkie zdziwienie, jak to, to ksiądz nie ma wody święconej ze sobą. Niestety sporo w naszej parafii jest domów, w których krzyż na kolędę jest, ale na ścianach czy meblach żadnych innych znaków chrześcijańskich, znaków wiary. Po kolędzie, gdy zniknie krzyż ze stołu, nie zostaje z chrześcijaństwa nawet śladu. Woda święcona na stole – jak my księża się obawiamy – może czasem nie była poświęcona, ale rzadko powiedziano o tym księdzu i dlatego księża zamiast święcić mieszkanie święconą wodą, chlapali ściany wodą kranową. Ale to wola rodziny – jeśli ktoś akurat tak sobie życzy?!
Podczas kolędy odnotowaliśmy sytuacje trudne, chociażby dotyczące sakramentu małżeństwa, mamy na terenie Parafii około 160 rodzin bez ślubu kościelnego. Nie zawsze da się to uporządkować, ale jest kilkadziesiąt sytuacji życia na sposób małżeński bez żadnego ślubu i nie ma żadnych przeszkód, które nie pozwalałyby na zawarcie sakramentu małżeństwa. Jedyny problem leży w tym, że nie chcą wziąć ślubu kościelnego, bo w ogóle nie rozumieją czy są i po co są Sakramenty święte. Nie czują żadnej więzi z Kościołem, bo dawno już zerwali więź z Bogiem. On jednak nie przestał kochać i nikogo nie odrzuca, ale potrzebna jest przemiana serc i szczere nawrócenie. Osoby żyjące w takich związkach czasami przychodzą do kancelarii parafialnej po zaświadczenie, aby zostać chrzestnymi lub świadkami bierzmowania, bo nawet sobie nie zdają sprawy, że prawo kościelne nie pozwala osobom żyjącym w związkach nie sakramentalnych piastować godność ojca chrzestnego czy matki chrzestnej. Jest też w naszej parafii około 15 dzieci powyżej pierwszego roku życia, które z różnych powodów (najczęściej zaniedbań) są wciąż jeszcze nie ochrzczone. Często rodzice nie chcą też zagwarantować chrześcijańskiego wychowania dziecka czy dzieci, a chrzest traktują jako zwyczaj czy folklor, albo okazję do kolejnej imprezy. Czasami po prostu chrzest trzeba odłożyć, aż rodzice zagwarantują swoją postawą chrześcijański styl wychowania dziecka.
Podczas kolędy zwykle panowała atmosfera religijna i dostrzegliśmy wiele pogody ducha i optymizmu pomimo różnych trudności i problemów rodziny. Za ten optymizm jesteśmy ogromnie wdzięczni i pełni podziwu. Rozmowy podczas wizyty kolędowej zazwyczaj były miłe i szczere, ale w niektórych przypadkach dało się wyczuć nieszczerość – zwłaszcza w tematach dotyczących praktyk religijnych. Były też sporadycznie podejmowane próby nawiązania rozmowy na tematy polityczne, bo po co z księdzem rozmawiać o Bogu, religii czy parafii, zwłaszcza, że tak mało ma się do powiedzenia w tym zakresie? Ale też spotkaliśmy się ze szczerymi zapytaniami i wielką troską o sprawy naszej parafii.
Wiele rodzin na wizycie kolędowej była w komplecie, za co składamy serdeczne Bóg zapłać. Trzeba też jednak odnotować fakt, że było sporo sytuacji, iż na kolędzie z różnych powodów nie było dzieci, młodzieży lub dorosłych. Zrozumiała i usprawiedliwiająca jest kwestia szkoły lub pracy, ale np. korepetycje czy zajęcia dodatkowe (np. tańce, język czy basen), albo załatwianie pilnych spraw, gdy ksiądz nawiedza rodzinę, mocno zastanawia. Raz do roku można się trochę wysilić, czy nawet coś poświęcić, aby się spotkać z kapłanem i przyjąć błogosławieństwo dla siebie i dla rodziny.
Bardzo miłe i sympatyczne były sytuacje zapraszania księży na poczęstunek czy proponowanie kawy lub herbaty. Przepraszamy, że nie zawsze była możliwość skorzystania z takiej oferty, ale to czasem było nawet z powodów zdrowotnych. Mamy nadzieję, że nas w tym względzie rozumiecie. Ale jeszcze raz prosimy, aby zawsze wcześniej informować nas na plebanii o planowanej gościnie dla księży.
Kolejna sprawa, to bardziej nasza prośba i apel, co również wynika ze spotkań kolędowych: chodzi o dzieci i młodzież. Bardzo prosimy i nalegamy, aby rodzice dbali o niedzielną Mszę św., nie zwalniali siebie ani dzieci i nie usprawiedliwiali nieobecności dzieci czy młodzieży (i nie chodzi tylko o tych przed I Komunią i Bierzmowaniem), czasem nawet posuwając się do kłamstwa. Indeksy wielu gimnazjalistów są zupełnie lub prawie zupełnie puste, niektórzy nie mają ich wcale, a za parę dni zaczną się pretensje i roszczenia, jak to: moje dziecko nie pójdzie do Bierzmowania? Jak ksiądz może? Wielu rodziców, nie wspomnę już o dzieciach czy młodzieży, w ogóle nie zdaje sobie sprawy, czym są i po co są sakramenty? Młodzież ucząca się poza naszą Parafią na czas kolędy jest zobowiązana do posiadania aktualnego zeszytu z religii lub zaświadczenia o uczęszczaniu na lekcje religii, co niestety rzadko jest respektowane i szanowane przez samą młodzież. Jednocześnie świadczy to o tym, że te osoby albo nie chodzą w niedziele do kościoła, albo, jeżeli są, w ogóle nie słuchają, co się ogłasza, albo się tym w ogóle nie przejmują. Niestety jest co najmniej kilkunastu młodych ludzi, którzy w ogóle nie chodzą na lekcje religii, kierując się pewnie częściej wygodnictwem niż przekonaniami – a jest to grzech apostazji, czyli publiczne odstąpienie od wiary katolickiej (koledzy, koleżanki, nauczyciele widzą i wiedzą, że nie zależy mi na wierze, że ją lekceważę…). Obowiązkiem uczącego się chrześcijanina jest również poznawanie i pogłębianie swojej wiary.
Dziękujemy za wszelkie ofiary złożone podczas kolędy. Część zebranej kwoty jest odprowadzana do Kurii oraz na cele Zgromadzenia Salezjańskiego, które prowadzi tę Parafię, a także na podatki. Pozostałą kwotę przeznaczamy na bieżące potrzeby naszego domu zakonnego i parafii. Składamy przy tej okazji wielkie Bóg zapłać wszystkim rodzinom, które już złożyły w kopertach ofiary na seminarium duchowne. Naszym obowiązkiem, jest wspierać utrzymanie Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie, a jako parafii prowadzonej przez Salezjanów, także Seminarium Salezjańskiego. Ofiary na seminarium (na przełomie roku 2011/2012) – na 1345 złożyło jak na razie 86 rodzin, gdy rok temu (w tym okresie) 115.

Jeszcze raz za wszelką życzliwość i sympatię, za otwarte serca i drzwi z całego serca, my kapłani – salezjanie pracujący w wielgowskiej parafii – składamy serdeczne Bóg zapłać. I nie mówimy: do zobaczenia za rok, ale zapraszamy do codziennego, wspólnego wędrowania drogami wiary ku Temu, który jest Panem czasów, który jest jedynym Odkupicielem człowieka. Chciejmy ten 2012 rok przeżywać inaczej, w sposób wyjątkowy i niepowtarzalny, zapraszając każdego dnia samego Chrystusa do swojego życia, do serca, do rodziny i domu. Hasłem tego roku jest wezwanie, aby „Kościół był naszym domem”, więc zatroszczmy się o nasze rodziny nie tylko od strony materialnej, ale też duchowej. Otwórzmy nasze oczy, aby zauważyć Chrystusa stojącego obok mnie, również tu w naszej świątyni; bądźmy jak ci, którzy w dzisiejszej Ewangelii przynieśli paralityka do Jezusa. Przyprowadzajmy do Niego zagubionych, połamanych na duchu. Niech i dziś przez Chrystusa wypowiada się nasze Amen Bogu na chwałę. Tym zaś, który umacnia nas wespół z wami w Chrystusie, i który nas namaścił, jest Bóg. On też wycisnął na nas pieczęć i zostawił zadatek Ducha w sercach naszych. (2 Kor 1,18-22)

Komentarzy: 3 do Podsumowanie Kolędy 2011/2012

  1. ola napisał(a):

    Poruszę tutaj ponownie sprawę ministrantów: ich zadaniem jest zapowiedzieć, że za chwilę (zwykle za około 10 minut) przyjdzie ksiądz – Jak mieszkam 40 lat w Wielgowie to nie pamiętam żeby ministrant był przed KSIĘDZEM ZAWSZE WCHODZILI RAZEM

  2. rwpb napisał(a):

    Ja natomiast mieszkam tutaj od 1962 roku i nie pamiętam takiej sytuacji, żeby ministranci weszli razem z księdzem. Zawsze byli wcześniej i zawsze się pytali, czy przyjmiemy kolędę. Zawsze też ktoś z mojej rodziny czekał przy wejściu na posesję na kolędę, więc nigdy nie było zaskoczenia. Także moi sąsiedzi zawsze czekali na podwórku. Jedynie mogę mieć pretensję do ministrantów, że nie chcieli pobyć u nas w domu, tylko zawsze woleli czekać na schodach, lub ulicy.

  3. GOściu napisał(a):

    A ja byłem 10 lat ministrantem i wiem, że nie ma reguły… Jak się nam chciało to szliśmy czasem ktoś stał przed domem czasem ktoś nawet nas nie wpuszczał…

Top