Kazanie ks. Pawła

W komentarzu do wpisu 65 lat Ewangelizacji muzyką była prośba o zamieszczenie na stronie tekstu kazania ks. Pawła. Poniżej pełny tekst tego kazania:

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie na tej niedzielnej Eucharystii w Uroczystość Trójcy Przenajświętszej i w dniu Dziękczynienia za dar kapłaństwa Chrystusowego, które stało się udziałem naszego ks. Profesora.
Błogosławiony Jan Paweł II mówił, że każde powołanie kapłańskie w swej najgłębszej warstwie jest wielką tajemnicą, jest darem, który nieskończenie przerasta człowieka. Każdy z kapłanów doświadcza tego bardzo wyraźnie w całym swoim życiu. Powołanie jest tajemnicą: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja Was wybrałem i przeznaczyłem Was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (J 15,16) „I nikt sam sobie nie bierze tej godności, lecz tylko ten, kto jest powołany przez Boga, jak Aaron” (HBR 3,4)

W czasie Mszy w sposób szczególny będziemy dziękować Panu Bogu za 65 lat posługi kapłańskiej naszego ks. Profesora Jacka Kochańskiego i będziemy prosili Dobrego Boga o zdrowie dla dostojnego Jubilata i potrzebne łaski na każdy dzień jego duszpasterskiej posługi.

Ks. profesor odprawia Eucharystię właśnie w tej intencji. Jest to intencja od naszego Chóru Parafialnego, który swoją obecnością uświetnia tę uroczystość.

Przewielebny ks. Profesorze Jacku, nasz Jubilacie, drodzy Chórzyści, drodzy Bracia i Siostry! Pragnę rozpocząć dzisiejsze kazanie od słów ks. Jana Twardowskiego:

O jakże już nie znoszę wszystkich świętych kazań,
mądrych, dobrych, podniosłych, pobożnych i słabych.
Kiedy głoszę je, czasem urwałbym wpół zdania,
I brewiarz mówił w sądzie gdzie jabłek powaby.

Zastanawiałem się jak mam wygłosić kazanie do tak zacnego Kapłana, który 65 lat jest księdzem?

I po raz drugi sięgam do poezji ks. Jana Twardowskiego. Z wiersza dowiaduję się, że on własnego kapłaństwa się boi, własnego kapłaństwa się lęka, że przed kapłaństwem w proch pada i przed kapłaństwem klęka. W następnej zwrotce kapłan-poeta napisał:

Jadę z innymi tramwajem-
Biegnę z innymi ulicą-
Nadziwić się nie mogę
Swej duszy tajemnicą.

Jak to jest? Kapłaństwa swego się boi, przed nim klęka, ale równocześnie w szarej codzienności życia wpada w podziw i cieszy się swoim kapłaństwem. Poeta wyjaśnia to w następnej zwrotce nawiązując do dnia święceń: „ jakaś moc przeogromna z nagła poczęła się we mnie”.

Zapewne rok 1946 w którym ks. Profesor przyjmował święcenia kapłańskie, zresztą tak samo jak Błogosławiony Jan Paweł II, był trudny. Pewnie wielu święconych wtedy młodych ludzi stawiało sobie pytanie: „Jakim będę kapłanem, czy podołam, czy wytrwam w trudnych czasach, czy sprostam zadaniom jakie Chrystus i Kościół postawią przede mną?” Może i takie lęki przeżywał ks. Jan Twardowski jako kapłan? Może jeszcze bardziej sięgał, jako poeta, do swego wnętrza. A przecież był już dojrzałym kapłanem, gdy tworzył swój słynny wiersz.

Odpowiedź znalazłem w czytaniach brewiarzowych przeznaczonych na wtorek czwartego tygodnia wielkanocnego: „O, zaiste niesłychana to wielkość kapłańskiej służby chrześcijanina! Człowiek jest tu sam dla siebie ofiarą i kapłanem, nie szuka poza sobą tego, co by mógł złożyć Bogu, ale z sobą i w sobie przynosi Bogu to, co ma za siebie złożyć w ofierze. Taką samą pozostaje ofiara, takim samym kapłan, bo nie może zabić siebie składającego ofiarę. Zdumiewająca to ofiara” (Św. Piotr Chryzolog, Kazanie 108)

„Proszę Was, przez miłosierdzie Boże – woła za Świętym Pawłem w. Piotr Chryzolog – abyście dali ciała Wasze na ofiarę żywą” I dalej poucza: „Nie zaprzepaszczaj tego, co Bóg w swej potędze dał Ci i przyznał. Przyoblecz szatę świętości i przepasz się pasem czystości; osłoną twej głowy niech będzie Chrystus, krzyż na czole niech ci obroną; twoją pierś niech okrywają tajemnice Bożej wiedzy; zawsze zapalaj wonne kadzidło modlitwy; chwyć miecz Ducha; uczyń swe serce ołtarzem […].

Bóg szuka wiary, a nie śmierci, pragnie oddania, a nie rozlewu krwi; daje się przebłagać przez posłuszeństwo, a nie przez zabicie ofiary!” (św. Piotr Chryzolog, Kazanie 108). A ja, kapłan, mam w tym wszystkim udział!

I dlatego powtórzę za ks. Twardowskim: „Nadziwić się nie mogę swej duszy tajemnicą”. Pozostaje jednak pytanie: czy przed kapłaństwem w proch padam i czy przed kapłaństwem klękam?

Jak sprawować Mszę Świętą? Ojciec Leon Grodzki podaje, że swego czasu w Anglii, w czasie zebrania, poproszono znanego aktora, aby coś zarecytował. Zapytał obecnych, co chcieliby usłyszeć. Wtedy, obecny tam sędziwy duchowny zapytał, czy mógłby zarecytować psalm 23 (22). Aktor zgodził się, ale postawił warunek, aby ów duchowny uczynił po nim to samo. Z ust mistrza popłynęły słowa psalmu ze wspaniałą intonacją w głosie. Gdy skończył sala zabrzmiała od oklasków. Po chwili zajął jego miejsce duchowny i uczynił to samo. Jego głos nieco drżał. Intonacji można było to i owo zarzucić, ale widownia pogrążona była w ciszy i zadumie, gdy z wiarą i ufnością wypowiadane były słowa: „Pan jest moim pasterzem; nie brak mi niczego; pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach. Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć; orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoje imię. Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną przez wszystkie dni mego życia”. Gdy skończył recytować, nikt nie klaskał, zapadło modlitewne milczenie. Wtedy aktor zwrócił się do zebranych i powiedział: „Przyjaciele, ja zdobyłem wasze uszy, lecz mój następca podbił wasze serca. Różnica leży w tym, że ja znam psalm, a on zna Pasterza do, którego skierowany jest ten psalm”.

W modlitwie brewiarzowej natrafiłem niedawno na wyjątek z 3. rozdziału soborowego Dekretu o posłudze i życiu kapłanów: „Przez sakrament kapłaństwa prezbiterzy upodabniają się do Chrystusa -Kapłana. Nawet w słabości ludzkiej mogą i powinni dążyć do doskonałości według słów Pana: «Bądźcie doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski». Poświęceni Bogu nowym sposobem, w momencie przyjęcia święceń – uczy Sobór – stają się żywymi narzędziami Chrystusa, Wiecznego Kapłana […]. Każdy kapłan na swój sposób zastępuje osobę samego Chrystusa, dlatego obdarzony jest szczególną łaską, aby służąc powierzonym sobie ludziom i całemu Ludowi Bożemu, mógł łatwiej dążyć do doskonałości Tego, który stał się dla nas Najważniejszym Kapłanem”. I dlatego razem z ks. Janem Twardowskim powiem: „Własnego kapłaństwa się boję – własnego kapłaństwa się lękam i przed kapłaństwem w proch padam i przed kapłaństwem klękam”.

Nie sposób nie wspomnieć o słowach wypowiedzianych przez Benedykta XVI w dniu 25 maja 2006 roku w katedrze warszawskiej. Tak bardzo współbrzmią one z nauczaniem Soboru. „Wielkość Chrystusowego kapłaństwa może przerażać […]. Wierzcie w moc własnego kapłaństwa […]. Chrystus zapragnął się posłużyć waszymi ustami i rękami, waszą ofiarnością i talentem […]. Chrystus potrzebuje kapłanów, którzy będą dojrzali, zdolni do praktykowania duchowego ojcostwa […]. Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem”.

Żeby jednak nie przerażać nikogo ogromem odpowiedzialności za kapłaństwo, Benedykt XVI wskazał na Chrystusa jako źródło siły. „Na mocy przyjętego sakramentu otrzymacie wszystko to, czym jesteście […]. Chrystus wziął was w swoją szczególną opiekę.
Jesteście ukryci w Jego dłoniach i w Jego Sercu. Zanurzcie się w Jego miłość i oddajcie Mu waszą! A odkąd wasze ręce zostały namaszczone olejem, znakiem Ducha Świętego, zostały przeznaczone na służbę Pana jako Jego ręce w dzisiejszym świecie. Nie mogą już służyć egoizmowi, ale powinny nieść światu świadectwo o miłości samego Boga”.

Drogi Ks. Profesorze, każdy kapłan jest obliczem Chrystusa pośród swojego ludu! Każdy kapłan jest alter Christus – Drugim Chrystusem! Twoje ręce, Twoje usta, zdolności i talenty, Twoje całe kapłańskie życie jest uobecnianiem Chrystusa pośród Jego ludu. Dzisiaj Jemu dziękujemy za Twoją obecność między nami, za Twój uśmiech, podobny do uśmiechu ks. Bosko, za Twoje zatroskanie o dzieci i młodzież przez tyle lat, za Twoją troskę o lud Boży, a szczególnie za troskę o Tą wspaniałą parafię. Duch Święty szczególnie Cię związał z Tą wspólnotą. Posługujesz tu ponad 43 lata, to prawie pół wieku, można śmiało powiedzieć, że jesteś ikoną tej parafii i Wielgowa. Twoja posługa kapłańska zrodziła się prawie w tym czasie, co ks. kan. Mieczysław Bryczkowski założył tą parafię, jesteś dla nas punktem odniesienia. Zobacz drogi Ojcze Twój ukochany chór zamówił za Ciebie Mszę Świętą. Jakie to piękne…Kapłan..Ojciec duchowy….jesteś dla nich jak Ojciec…kiedy widzę jak się o nich troszczysz, mówisz to nie mam wątpliwości, że jesteś dla nich dobrym pasterzem na wzór Chrystusa.

Zawsze ilekroć idę do Ciebie to zastaję Cię na modlitwie, alby przy pracy. To naprawdę wielka radość widzieć kapłana rozmodlonego i zapracowanego na rzecz Królestwa Bożego. Dzisiaj w Tą niedzielę Trójcy Świętej chcemy oddać Bogu Trójjedynemu cześć za Twoją obecność i posługę między nami. Niech Cię Pan błogosławi i strzeże, niech Pan rozpromieni swoje oblicze nad Tobą i niech zawsze z Tobą będzie, a bł. Jan Paweł II który też w tym roku z wysokości Nieba przeżywa swój jubileusz 65 lecia kapłaństwa niech Ci wyprasza u Bożego tronu zdrowie i długie lata życia, bo jesteś nam wszystkim bardzo potrzebny. Amen.

Jeden komentarz do Kazanie ks. Pawła

  1. Wielgowianka napisał(a):

    Dzięki Panie Ryszardzie!

    I jeszcze raz wielkie Bóg zapłać dla ks. Pawła nie tylko za to kazanie, ale też za te trzy lata z nami, za wspólne msze, modlitwy, za Księdza nauki, dobre słowa, uśmiech i życzliwość.
    Będzie nam Księdza brakowało…

Top