Podsumowanie kolędy 2010/2011

Wizyta duszpasterska jest zawsze wyznaniem naszej wiary i jedności Kościoła, jest także pytaniem o naszą wiarę, o jej praktykowanie w codzienności, o nasze świadectwo życia Jezusem w naszych domach, w naszym cierpieniu i codziennych troskach.

Trochę liczb na początek
W tym roku rozpoczęliśmy kolędowanie nieco wcześniej – bo od razu po świętach, dlatego że był nam bardzo pomocny diakon Adam Kierzka, który miał w naszej Parafii praktykę tylko do Nowego Roku i wędrowaliśmy w sumie 15 dni. Posługiwało 4 kapłanów i przez 4 dni diakon.
Na terenie naszej parafii jest ok. 1300 rodzin ( w tym pojedyncze lub samotne osoby), przyjęło nas 927 rodzin co stanowi nieco ponad 71% naszej parafii. Ten procent jest każdego roku inny (2 lata temu było 76%, rok temu 74). Jednoznacznie, nie życzyło sobie wizyty kapłana albo zamkniętych domów było 365. Na kolędę uzupełniającą zaprosiło nas w tym roku 14 rodzin.

Ślubu kościelnego nie ma ok. 100 par mieszkających na terenie naszej parafii, albo żyją w związku cywilnym z przeszkodami, albo bez żadnych przeszkód w tzw. wolnych związkach bez żadnych zobowiązań. Wyznaniowo nasza parafia przedstawia się następująco: ochrzczonych w Kościele rzymskokatolickim parafian mamy 95%, ale wierzących, jak widać z danych przyjmowania kolędy mamy zaledwie 70%, natomiast uczestniczących w życiu religijnym zaledwie 26% (bo taki procent mieszkańców naszej parafii chodzi w niedzielę na Mszę św.). Pozostali to najczęściej ateiści i ludzie obojętni religijnie, dla których pewnie najważniejszy jest pieniądz (nie znają słów Jezusa z Ewangelii: „co człowiekowi po tym, choćby cały świat zdobył, a na duszy swojej szkodę poniósł?”). Mamy też w parafii sekty, choćby Świadków Jehowy i różne wyznania protestanckie.

Przyjmowanie Kolędy na poszczególnych ulicach w liczbach i procentach

Wrażenia duszpasterzy
Wszyscy kapłani odwiedzający rodziny, byli zachwyceni życzliwością, gościnnością i dobrocią. Znaczna większość parafian, czeka na kolędę, przygotowuje się do niej, traktuje ją jako przeżycie duchowe. Daje to nam kapłanom dużo radości w naszym posługiwaniu. Za to z serca Wam dziękujemy. Oczywiście jest to dla nas czas trudny, nie wiemy z jakim przyjęciem się spotkamy; są ludzie obojętni, poranieni, z pretensjami, albo czekający aż ksiądz się wyniesie. Zdarzały się domy, gdzie ktoś z premedytacją wyszedł z domu przed przybyciem księdza, aby się z nim nie spotkać. Są też sytuacje, gdzie odczuwamy, iż w domach źle się dzieje, odczuwamy spięcie i zakłamanie. To zawsze boli. Ale generalnie było bardzo serdeczne i ciepłe przyjmowanie. A nawet propozycje poczęstunku. Bóg zapłać i za to.

Poruszane sprawy i problemy
1. Kolęda duszpasterska przede wszystkim ma służyć błogosławieństwu Bożemu, które przynosi do domu kapłan. Ideałem byłoby, gdyby rodziny były w komplecie. Dla wielu z nich jest to jedyny moment wspólnej modlitwy w ciągu roku. Dla dzieci okazja, żeby widzieć ojca, mamę ze złożonym rękoma.
2. Wizyta duszpasterska jest skuteczna i ma sens wtedy, gdy nie kończy się wraz z wyjściem z domu księdza. Coraz więcej jest młodych ludzi, którzy mieszkają bez sakramentu małżeństwa. Spotykamy też starsze pary żyjące bez ślubu. Czują się tym zawstydzeni, nie wiedzą, jak zacząć załatwiać formalności ślubne. Czasem są ubodzy materialnie, a znajomi opowiadają im, że ślub jest bardzo kosztowny. W czasie kolędy staramy się wyjaśniać i prostować te sprawy. Większość par bez ślubu odkłada go, bo bardziej im zależy na weselu niż na chrześcijańskim życiu i wychowaniu dzieci po Bożemu. Ale po każdej kolędzie jest kilka par, które potrafią, bo chcą uregulować swoje życie małżeńskie. Za to Bogu niech będą dzięki.
Małżeństwa żyjące w związkach cywilnych z przeszkodami, potrzebują informacji jaka jest ich sytuacja, jak mają żyć wiarą, aby mieć szansę się zbawić. Są pary bez ślubu, które nawet na kolędzie nie chcą się spotkać z kapłanem, ale spotykamy też pary z katolickich rodzin które zadają pytania: np. Dlaczego Kościół nie idzie z postępem? Dlaczego Kościół zabrania żyjącym bez ślubu kościelnego przystępować do Sakramentów?; Kolęda wtedy staje się okazją do trudnych rozmów, ale jak bardzo potrzebnych.
3. W wielu rodzinach, udaje się porozmawiać o sprawach wiary, wbrew wszystkiemu macie wiele pytań, wątpliwości. Nie zawsze jest odwaga, aby zapytać. Na pewno istnieje problem znajomości swojej wiary, nauczania Kościoła, zasad jakimi katolicy maja żyć na co dzien. Niestety nie pogłębiamy swojej wiary, dlatego traktujemy ją często jako margines naszego życia, swoisty dodatek; czasami miły i sympatyczny jak Boże Narodzenie, święconka czy I Komunia św.; a często jako ciężar, kiedy trzeba iść na niedzielną Mszę św., pomodlić się, żyć według przykazań Bożych i kościelnych. Przykre jest wymądrzanie się „wszystkowiedzących” ale nie mających nic wspólnego z wiarą „filozofów chłopskich” (tak mawiała moja śp. mama).
4. Zdarzały się domy, gdzie rodzina była kompletnie zaskoczona kolędą, to wiele mówi o jakości wiary tej rodziny, ale też bywało, że nie było nawet krzyża nie wspominając już o świecach czy wodzie święconej, która przecież jest w kościele dostępna i bezpłatna. Są tez domy, gdzie w ogóle nie ma śladów ani znaków, że mieszka tam rodzina katolicka.
5. W wielu domach jest Pismo św., ale w niewielu jest ono czytane, co widać bo są nieskalane ręką ludzką. Są to czasami wydania niekatolickie. Jest także wiele domów, gdzie nie ma w ogóle Pisma św. Nasza wiara bez Pisma św., bez czytania Go, nie istnieje. Św. Hieronim mówił: «Nieznajomość Pisma świętego, jest nieznajomością Chrystusa». Prosimy Was, dołóżcie wszelkich starań, aby to zmienić w swoim życiu i życiu Waszych rodzin. Mamy trwać w komunii z Bogiem, a doświadczyć Jego obecności, miłości możemy przez Słowo Boże, w które z wiarą trzeba się wsłuchiwać i wczytywać. Dodam, że po Misjach zostało trochę egzemplarzy Pisma św. i można je nabyć w kancelarii parafialnej.
5. Kolejna sprawa, na którą trzeba zwrócić uwagę, wiąże się z poprzednią. Większość informacji o Kościele, wierze, czerpiemy najczęściej z prasy, telewizji, są to informacje powierzchowne, i często nie rzetelne, a nawet nie prawdziwe. Dlatego wiedza nasza na wiele tematów moralnych, dotyczących życia katolickiego jest zafałszowana i nie do końca prawdziwa. Trzeba nam sięgać do prasy katolickiej, do dobrej książki, do Katechizmu Kościoła Katolickiego. Trzeba szukać odpowiedzi na nasze pytania, czy to w rozmowie w konfesjonale, lub kancelarii parafialnej. Okazją do pogłębiania swej wiary są rekolekcje, w których nadal tak naprawdę uczestniczy zbyt mało parafian. Taką okazję stwarzają też grupy i wspólnoty parafialne, gdzie można pogłębić swoją formację religijną. Potrzebna jest jednak dobra wola i chęć, aby zrobić krok do przodu. A wielu nie chce poświęcać czasu dla Boga, a przecież to jest czas dla własnej duszy.
6. Owocem słabej wiary, traktowania jej marginalnie, jest to, że dzieci i młodzież podobnie podchodzą do tych spraw. Dzieci nie chodzą na Mszę św., bo rodzicom się nie chce. Pojawiają się potem problemy, że młodzi nie chcą chodzić do kościoła, uciekają z kolędy, nie chodzą do spowiedzi, nie chcą się przygotowywać do sakramentu Bierzmowania. Przypominamy, iż w naszej parafii przygotowanie do Bierzmowania jest od I klasy Gimnazjum, a młodzież ma mieć indeks, gdzie odnotowywane są spotkania formacyjne, Msze św. niedzielne i świąteczne, comiesięczne spowiedzi.
7. Dostrzegamy także, o tym też sami mówicie, że są problemy w małżeństwach, wyjazdy za granicę niszczą relacje małżeńskie, rodzinne, że często prowadzone jest podwójne życie, za granicą i tu w Polsce. Pojawia się problem niedojrzałości młodych ludzi do podjęcia życia małżeńskiego i rodzinnego. Istnieje problem bycia dobrym ojcem, mężem i niedojrzałości do małżeństwa i odpowiedzialności za rodzinę. Jeśli rozchwiane są wartości moralne, jeśli ciągle kwestionuje się takie wartości jak: wierność, uczciwość, czystość, prawdomówność, odpowiedzialność i ponoszenie konsekwencji za swoje czyny, autentyczne zrozumienie istoty miłości; to nie zbuduje się dobrego małżeństwa i rodziny.
8. Kolejna sprawa, na którą warto zwrócić uwagę to relacje sąsiedzkie. Tam gdzie ludzie żyją obok siebie od lat, najczęściej jest dobrze, ale tam gdzie się zmieniają lokatorzy, przychodzą młodzi ludzie, zauważacie zamykanie się w twierdzy swego mieszkania. Najczęściej w naszych blokowiskach parafialnych drzwi również przed kolędą są pozamykane. Brak życzliwości, czy nawet zwykłego zainteresowania: co słychać sąsiedzie?; czy można w czymś pomóc?; czy choćby zwykle pozdrowienie. Samotność, gdzie ludzie żyją obok siebie, jest smutna i przykra, bo obojętność, a nie daj Boże wrogość, bardzo boli. Trzeba to zmieniać, jesteśmy chrześcijanami, łączy nas Jezus.
9. Jak zawsze pojawia się problem właściwego rozumienia przynależności do parafii. Przynależność do parafii nabywa się przez fakt zamieszkania (co najmniej trzy miesiące) na terenie danej parafii, a nie tylko zameldowania. Zameldowanym można być w różnych miejscach, liczy się fakt mieszkania. Wszelkie sprawy związane z sakramentami załatwia się we własnej Parafii, czyli zamieszkania.
10. Spotyka się niezrozumienie I piątków miesiąca. Nie chodzi tylko o samą spowiedź, ale przyjęcie Komunii św. Wyspowiadać się można nawet wcześniej, można być w stanie łaski uświęcającej, ale w istocie chodzi, aby w I piątek być na Mszy św. i przyjąć Komunię św. wynagradzającą Boskiemu Sercu grzechy świata.
11. Przy tej okazji pragniemy przypomnieć, że wiele rzeczy wyjaśniamy i wskazujemy ścieżki dostępu, oraz przekazujemy różne informacje oraz ogłoszenia parafialne i intencje mszalne na stronie internetowej: www.wielgowo.salezjanie.pl.
12. Prawo Kościoła czyli Kodeks Prawa Kanonicznego kandydatom na chrzestnych stawia pewne konkretne wymagania. Może nim być tylko ten kto: ukończył 16 lat; jest katolikiem; przyjął sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego (czyli chrzest, Komunię św., i bierzmowanie), prowadzi przykładne życie (rodzinne i religijne) zgodne z zasadami wiary katolickiej. Prawo kościelne zabrania bycia chrzestnym osobom żyjącym w jakimkolwiek związku nie sakramentalnym, a także tym którzy nie życzą sobie wizyty duszpasterskiej kapłana podczas „kolędy”, nie akceptują nauki Kościoła.

Praktyczne sprawy
Pojawiała się sprawa troski o śpiew, o rzutnik i teksty dostępne dla wszystkich. Jest to sprawa trudna i delikatna, ale będziemy o niej myśleć, a już szukamy organisty, który zadbałby w pełni o śpiew i muzykę przynajmniej w niedziele.
Pojawił się też temat Mszy św. dziecięcej. Przypominamy Msza św. o godz. 11.30 jest przede wszystkim dla dzieci i ich rodziców i pierwsze rzędy w ławkach powinny być dla nich pozostawione. Na tej Mszy św. dzieci maja prawo zachowywać się jak dzieci, ale rodzice też powinni im towarzyszyć i pilnować, a nie puścić całkiem samopas.
Prosicie nas, księży, o cierpliwość w sakramencie pojednania, a także o rzetelne przygotowywanie się kapłanów do kazań, które też nie powinny być tak długie, co się czasem zdarza. Bierzemy to sobie do serca.
Niektórych z was, denerwuje bałaganiarskie podchodzenie ludzi do Komunii św. i robienie zamieszania. To zależy od naszej kultury i myślenia, nie tylko o sobie, ale o tych, którzy obok mnie stoją. Tu możemy apelować, aby podchodzić do Komunii św. w rzędach, nie robić przed księdzem żadnych gestów, aby nie wytrącić Komunii św. i nie wracać do ławki pod prąd.

Sprawy materialne
Wizyta duszpasterska ma też wymiar materialny. Nie wszyscy parafianie, chcą uświadomić sobie, że ofiary, które składają z racji kolędy służą utrzymaniu świątyni, z której korzystają. Z tacy nie wystarczy na ogrzanie kościoła, oświetlenie i bieżące remonty. A przecież są też podatki i to potrójne: na Kurię biskupią, nasz zakon oraz podatek państwowy. Dziękujemy tu tym wszystkim parafianom, którzy wykazują nie tylko zainteresowanie sprawami materialnymi, remontami, ale też wielką troskę o jakość i wygląd, a także funkcjonowanie naszego kościoła parafialnego. Czeka nas dokończenie ocieplania oraz wstawienie nowych okien w prezbiterium. Pragnę też dodać, że mieszkańcy Niedźwiedzia bardzo troszczą się o swoją kaplicę, a w niedługiej przyszłości czeka ich prawdopodobnie budowa nowego kościoła. Dlatego za zrozumienie i wszelkie ofiary z serca Wam dziękujemy.
Naszym zadaniem, jak każdej parafii, jest również wspieranie utrzymania seminarium, dlatego do opłatków zwykle są dołączane koperty na seminarium, ale odzew jest niestety słaby. Do dziś wróciło do nas zaledwie 73 koperty, a opłatków rozprowadziliśmy 800. Myślę, że trzeba koniecznie sobie wziąć do serca troskę o przyszłych kapłanów, bo kto nam będzie służył sprawując sakramenty za 10, 20 czy 30 lat?

Kończąc, jeszcze raz wyrażamy szacunek i wdzięczność tym wszystkim którzy są z nami, którzy świadomie tworzą naszą parafię, i starają się żyć jej życiem i troskami. Dziękujemy za wszelkie dobro, za Waszą wierność Jezusowi i Kościołowi. Zachęcamy do jeszcze żywszego angażowania się w grupy i wspólnoty parafialne, do troski o rozwój i kształtowanie swojej wiary, do modlitwy rodzinnej, osobistej, do głębszego przeżywania Mszy św. Ten rok ma nas wprowadzić w głębszą Komunię z Bogiem. Nie zmarnujmy czasu i szansy. Bądźcie – jak nas dziś zachęca Chrystus prawdziwą solą dla tej ziemi i światłem wskazującym Boga dla Waszych bliskich i wszystkich napotykanych ludzi.
Podziękowania za życzliwość i ofiary, kierujemy także w imieniu naszych ministrantów, którzy zwiastowali nadejście kapłana.
Niech Bóg Wam błogosławi.

Ks. Proboszcz Andrzej Marchewka

Zapraszamy na stronę naszej parafii: http://wielgowo.salezjanie.pl

Komentarzy: 3 do Podsumowanie kolędy 2010/2011

  1. terra napisał(a):

    Bycie ateistą, bądź człowiekiem niewierzącym nie jest jednoznaczne ani tożsame ze stawianiem pieniędzy na pierwszym miejscu.

  2. Jadwiga B napisał(a):

    „Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu”
    To cytat św. Augustyna (Aureliusz Augustyn z Hippony). I nie może być inaczej. Często przywołujemy imię Boga, czy Jezusa (O Boże!!! Jezus, Maria!), a nie chcemy odwiedzin księdza, nie chcemy w naszym życiu ani Kościoła ani księży z kolędą. A potem pogrzeb musi być katolicki, na katolickim cmentarzu. Bo co ludzie powiedzą? Tylko, że nie żyjemy dla ludzi, ale całe życie pracujemy na naszą wieczność po śmierci. Im człowiek bogatszy, tym mniej czasu ma na sprawy kościoła. I nie chodzi mi tutaj o reklamowanie własnej osoby w kościele, ale o codzienność. Po prostu wstyd mieć takich sąsiadów i znajomych.

  3. maaan napisał(a):

    zgadzam się z „terra”. Bycie ateistą czy człowiekiem niewierzącym nie ma nic wspólnego z pieniędzmi.
    Bóg może być na pierwszym miejscu nie zależnie od tego czy przyjmę księdza czy nie. Wierzyć w Boga nie musi być równoznaczne z wierzeniem w instytucje Kościoła. Nigdzie w piśmie świętym nie jest napisane że mamy obowiązek przyjmować księdza czy się spowiadać – to wymyślili sobie księża, żeby mieć większą wiedzę na temat życia swoich parafian. Ważne żebyśmy żyli przestrzegając podstawowe 10 przykazań Bożych.

Top