Dramat rozegrał się w nocy – kontynuacja

Trzy psy, które zaatakowały Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt i zagryzły sarenkę Baśkę trafiły do schroniska na obserwację. Według przepisów przez dwa tygodnie powinny znajdować się na kwarantannie. Tymczasem jeden z psów powrócił do swojego domu.

Sprawdzony sposób na uniknięcie mandatu karnego to zrzec się praw do psa. Pies staje się wtedy bezpański i każdy może go adoptować ze schroniska. Także były właściciel. Schronisko pobiera opłatę adopcyjną o wiele niższą od mandatu, dodatkowo każdy pies jest zaszczepiony. Tak też się stało w przypadku jednego z psów, mieszańca posokowca. Pies został wydany osobie z rodziny właściciela (właściciel nie żyje) za opłatą 70 zł. Pies powrócił do Wielgowa, na tą samą posesję. Niby wszystko w porządku i zgodnie z przepisami.

Pies został wydany już dwa dni po zdarzeniu, w czasie kiedy przebywał na kwarantannie i obserwacji w kierunku wścieklizny. Został wydany w ręce tych samych osób, które nie potrafiły zapanować nad nim wcześniej. Dodatkowo został zaszczepiony na koszt schroniska przeciw parwowirozie, nosówce, kaszlowi kenelowemu, chorobie Rubartha, leptospirozie i wściekliźnie. Koszt szczepień to około 100 zł.

Psy trafiające do schroniska z interwencji Straży Miejskiej nie mogą być wydane do czasu uregulowania stosunków prawnych ze Strażą Miejską (mandaty, postępowania sądowe, itp.). Tylko, że w tym przypadku pies był traktowany jako bezpański, bo właściciel nie żyje.

Na powyginanej siatce w Ośrodku Rehabilitacji Dzikich Zwierząt do dzisiaj można dostrzec ślady krwi saren. Czy przebywające tam zwierzęta mogą czuć się bezpiecznie?

Top